Coraz więcej osób poznaję się przez internet, ale nie wiadomo kto jest po drugiej stronie.
Nazywam się Sakura Haruno i opowiem wam moją historię. Miałam wtedy 17 lat....
- Hej, dziewczyny. Znowu pisaliśmy całą noc. - powiedziałam szczęśliwa podchodząc do grupki dziewczyn.
- To świetnie. - odezwała się blondynka z niebieskimi oczami. Była to Ino. Natomiast reszta dziewczyn tylko się uśmiechnęła.
- Saki, nie wiesz w ogóle z kim piszesz. - znowu zaczynała Hinata.
- A Ty znowu o tym. - przewróciłam oczyma.
- Tak. - zadzwonił dzwonek. Skierowałyśmy się do sali. Pierwszą lekcję mieliśmy wychowawczą z Kakashi- sensei. Usiedliśmy na swoich miejscach i czekaliśmy na szarowłosego.
- Dzień dobry. - powiedział wchodząc.
- Dzień dobry. - odpowiedzieli wszyscy.
- Mam dla was nowinkę, a mianowicie mamy nowego ucznia. - w klasie zrobiło się głośnie - Zapraszamy. - powiedział głośno. Do klasy wszedł chłopak o czarnych włosach i tego samego koloru oczach.
- Cześć. Nazywam się Sasuke Uchiha. - uśmiechnął się nieziemsko.
- Hejka. - powiedziały wszystkie dziewczyny w klasie oprócz mnie i mojej grupki.
- Sasuke, usiądź obok Naruto. - powiedział Kakashi - sensei.
- Okej. - skierował się na swoje nowe miejsce.
- Ej, Saki. - odwróciłam się do Ino. - Czy Twój "chłopak" nie wygląda przypadkiem tak samo?
- Przecież mi się tylko opisywał. - odpowiedział.
- Ale mówił, że ma czarne włosy i czarne oczy, tak samo jak Sasuke. - powiedziała Ino.
- I na dodatek przedstawił się Ci tylko pierwszą literą swojego imienia "S". S jak Sasuke. - dodała Hinata z uśmiechem.
- Może macie rację. - uśmiechnęłam się i odwróciłam w stronę Sasuke.
Wieczór. Jadłam kolację, aby móc później zasiąść do komputera i popisać z "S".
S: Cześć. - napisał od razu.
Ja: Hejka. Mam do Ciebie prośbę. : )
S: Jaką? ;>
Ja: Powiesz mi całe swoje imię?
S: Nie.
Ja: Czemu?
S: Bo chcę być tajemniczy ^^
Ja: I dobrze Ci to idzie.
Pisałam z nim chyba jakieś dwie godziny, aż wreszcie poszłam spać.
***
Następnego dnia w szkole.
- I jak tam z Sasuke? - zaczęła Ino.
- Nawet nie wiem czy to on. - rzekłam.
- Na pewno On. - rzekła Hianta z uśmiechem.
- Skąd taka pewność? - powiedziałam i przez wypadek na kogoś wpadłam. - Przepraszam - spojrzałam do góry. Zobaczyłam czarne tęczówki.
- Następnym razem patrz przed siebie. - uśmiechnął się Sasuke i odszedł.
- Jaki miły. - powiedziała Ino.
- Nom. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się pod nosem.
Koniec lekcji. Każdy wybiegał ze szkoły, aby móc być w domu i robić coś bardziej ciekawego. Szłam powoli jak to zawsze mam w zwyczaju.
- Sasuke? - powiedziałam, widząc podobną sylwetkę i czuprynę Sasuke. Odwrócił się. Miałam rację to był Sasuke. - Hej. Co Ty tu robisz? - zapytałam.
- Wracam do domu.
- Idę w tym samym kierunku, więc może pójdziemy razem? - zapytałam.
- Spoko. - odpowiedział i zauważyłam lekki uśmiech na jego twarzy.
- I jak Ci się podoba szkoła, klasa itd.?
- Nawet mili nauczyciele, to najważniejsze. A klasa bardzo mi się podoba. - odpowiedział.
- To dobrze. - uśmiechnęłam się.
Sasuke postanowił odprowadzić mnie do domu dzięki czemu mieliśmy więcej czasu na rozmowę. Czułam się przy nim jak przy "S". Dziewczyny mają chyba rację. To ta sama osoba.
***
Tydzień później...
Sasuke codziennie odprowadzał mnie do domu. Bardzo i to bardzo lubiłam jego towarzystwo.
Obiecałam dziewczyną, że dzisiaj zapytam się czy to On jest "S".
- Idziemy? - zapytał Sasuke, kiedy do niego podeszłam.
- Tak. - uśmiechnęłam się. Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę mojego domu. - Mogę Cię o coś zapytać? - zaczęłam.
- Pewnie. - uśmiechnął się.
- To Ty jesteś "S"? - spojrzałam w jego oczy.
- O czym Ty mówisz? - zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- No, bo pisze przez internet z takim chłopakiem i wydaje mi się, że to Ty. - powiedziałam.
- Ja wolę poznawać ludzi w REALU. - zaakcentował ostatnie słowo. - Sory, ale to nie ja. - zaczął iść. Podążyłam w jego ślady. - Czemu pomyślałaś, że to ja? - zapytał po chwilowej ciszy.
- Ponieważ przedstawił mi się jako "S" jak Sasuke. Pisał, że ma czarne oczy i włosy. I przypomina Cię z charakteru. - wytłumaczyłam.
- Rozumiem. Dojdziesz sama? - spojrzał na mnie. Kiwnęłam głową. - Okej. Do jutra. - odszedł.
Czemu? Czemu mnie nie odprowadziłeś? Co o mnie myślisz? Chce wiedzieć.
Stałam tak chwilkę, po czym wreszcie ruszyłam do domu. Kiedy dotarłam do domu od razu zasiadłam do laptopa. Włączyłam czat i sprawdziłam czy jest. Jest. Napisałam od razu.
Ja: Spotkamy się?
S: Co tak nagle?
Ja: Chce wiedzieć z kim pisze...
S: Okej. Sobota. Kawiarnia Light. 14.
Ja: Okej.
Sobota. To już za dwa dni.
S: Będę miał kapelusz i róże a Ty?
Ja: Niebieskie dżinsy.
S: Ok. Do zobaczenia.
Zszedł. Wzięłam z niego przykład i również zeszłam. Oparłam się o krzesło. Wreszcie się z nim spotkam. Uśmiechnęłam się. Po chwili uśmiech znikł mi z twarzy, kiedy przypomniałam sobie dzisiejsze wydarzenie z Sasuke.
***
Sobota.
Sasuke nie odzywał się do mnie od tamtego czasu. Kiedy się z nim witałam udawał, że mnie nie zna i odchodził. Za każdym razem kuło mnie coś w sercu. Chyba się w nim zakochałam.
Zostały mi jeszcze dwie godziny do spotkania. Postanowiłam, że się tam przejdę. Wyszłam z domu, zamykając go. Szłam powolnym krokiem mijając przechodnich. Czasami moje oczy zwracały uwagę na małe dzieci, które cały czas się uśmiechały.
- Sakura! - usłyszałam czyjeś wołanie. Spojrzałam tam i zauważyłam Naruto machającego do mnie oraz Sasuke i Kibe siedzącego na ławce. Podeszłam do nich.
- Cześć, Sakura - chan. - uśmiechnął się blondyn.
- Hej. - odwzajemniłam uśmiech.
- Gdzie idziesz? - zapytał.
- Na spotkanie. - odpowiedziałam.
- O, a na jakie?
- Nie ważne. - uśmiechnęłam się.
- Ej, no powiedz.
- Nie.
- Taaaak.
- Wyglądałaś na zamyśloną. - powiedział Kiba przerywając to.
- Aż tak było widać? - zapytałam z uśmiechem.
- Tak. - odpowiedział i również się uśmiechnął.
- Dobra, ja już musze lecieć chłopaki. Pa. - powiedziałam i odwróciłam się, spoglądając przelotnie na Sasuke. Miał taki zimy wzrok.
- Pa. - usłyszałam i odeszłam.
Nigdy nie widziałam u Sasuke takiego wzroku. Przeraziło mnie to trochę.
- Poczekaj. - usłyszałam i poczułam szarpnięcie, które spowodowało, że się zatrzymałam. Odwróciłam się do osoby, która to zrobiła. Był to Sasuke.
- O co chodzi? - zapytałam.
- Idziesz spotkać się z tym "S"? - zapytał.
- Tak, a co?
- Okej. - puścił moją ręke i odszedł.
- Sasuke? - tym razem ja złapałam go za dłoń. - O co Ci chodzi? - zapytał, patrząc w jego oczy.
- Już o nic. - powiedział i wyrwał swoją dłoń, po czym odszedł. Patrzałam na jego oddalającą się sylwetkę. O co mu chodzi? Ruszyłam ponownie w drogę.
Kiedy dotarłam na miejsce spojrzałam na godzinę w telefonie. Była 13:50. Jestem dziesięć minut przed czasem. Postanowiłam, że wejdę i na niego poczekam. Kiedy usiadłam od razu ktoś do mnie podszedł, ale nie był to kelner. Spojrzałam na niego.
- Jesteś Sakura? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam. - Skąd pan wie?
- Mój siostrzeniec miał tu się spotkać z Tobą, ale się rozchorował, a nie chciał odwoływać, bo wiedział, że Ci bardzo na tym zależy, więc przysłał mnie, abym Cię do niego zaprowadził. Do tego hotelu naprzeciwko. - zakończył swój monolog i pokazał palcem na budynek. - To co idziemy?
- Okej. - wstałam i razem z nim wyszłam. Przeszliśmy kawałek i byliśmy już w środku hotelu.
- Mieszkamy na 4 piętrze. - powiedział i podeszliśmy do windy. Kiedy przyjechała poczekaliśmy, aż wszyscy z niej wysiądą, po czym do niej weszliśmy. Nacisnął na guzik z numerem 4 i winda ruszyła.
- W ogóle jak on ma na imię? - zapytalam.
- Sai.- uśmiechnął się.
- Okej. - powiedziałam, a winda się zatrzymała. Wyszliśmy. Podążyłam za nim. Zatrzymał się przy drzwiach z numerem 245. Wyciągnął kartę i otworzył nią drzwi.
- Proszę. - puścił mnie przodem. Kiedy weszłam nie zauważyłam nikogo.
- Gdzie jest Sai? - zapytałam.
- Chyba w łazience. - powiedział i zamknął drzwi. - Usiądź, a ja pójdę po niego. - patrzałam jak odchodził. Jak zniknął mi za drzwiami usiadłam na łóżku i czekałam na nich.
- Sakura. - powiedział ktoś wychodząc z łazienki. Tym kimś okazał się być ten sam facet, który mnie tu przyprowadził, tylko, że teraz stał przede mną w samych bokserkach.
- Gdzie ma pan spodnie? - zapytałam.
- Wiesz, że nie ma młodego Sai'a? - zaczął mówić olewając moje pytanie - Jest tylko stary Sai. Ja. - pokazał na siebie.
- Jak to? - wstałam i zaczęłam się cofać.
- Cały czas pisałaś ze mną. - zaczął się przybliżać.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytałam, kiedy dotknęłam ściany.
- A jak myślisz? - powiedział. - Mam nadzieję, że jeszcze jesteś dziewicą. - złapał mnie za twarz i próbował mnie pocałować, ale go odepchnęłam. Zaczęłam uciekać w stronę drzwi. Próbowałam je otworzyć, ale nie udało mi się. Poczułam jak mnie łapie za ręke i ciągnie w stronę łóżka. Popchnął mnie na nie. Po chwili poczułam jego ciężar na sobie. Zaczęłam się wyrywać.
- Pomocy! - krzyczałam ze łzami. Złapał mnie za dłonie i unieruchomił mi je. Zaczął mnie całować po szyi.
- Pomocy! - cały czas krzyczałam to jedno słowo.
- Zamknij się! - uderzył mnie w twarz. Przestałam się wiercić. Straciłam wszystkie siły. I tak mi nikt nie pomoże. Zdjął ze mnie bluzkę, a później stanik. Zaczął swoimi obleśnymi rękami je masować.
- Niezłe. - powiedział chyba do siebie, ale ja i tak to usłyszałam. - Jesteś dziewicą? - zapytał. Nic nie odpowiedziałam. Uśmiechnął się, po czym zdjął mi spodnie.
- Zostaw mnie. - poprosiłam łkając.
- Nie licz na to.
***
Szłam do domu cały czas płacząc. Nie mogę uwierzyć, że ten gościu mi to zrobił. Uważałam go za mojego przyjaciela, a może i nawet więcej. Już nigdy nie poznam nikogo przez internet. Nikogo!
- Sakura! - zawołał mnie ktoś. - Jak tam randka z "S"? Sasuke nam wszystko powiedział. - to był chyba Kiba. Natomiast reszta się zaśmiała. Odwróciłam się w ich stronę. Kiedy zobaczyli moją twarz zamilkli.
- Co się stało Sakura - chan? - zapytał Naruto.
- Nie przyszedł? - powiedział Kiba z uśmiechem.
- Na pewno. - poparł go Shikamaru.
- Zgwałcił mnie. - szepnęłam.
- Co powiedziałaś, bo nie słyszałem? - zapytał Kiba.
- Zgwałcił mnie! - krzyknęłam, upadając na kolana i znowu mi poleciały łzy. Nie widziałam ich twarzy, bo wszystko mi się rozmazywało. Nagle poczułam, że ktoś mnie przytula.
- Przepraszam, Sakura. - był to Sasuke.
- Za co? - zapytałam łkając.
- Za to, że Cię nie powstrzymałem. - schowałam twarz w dłonie.
- Musze iść. - powiedziałam i wstałam. Spojrzałam na nich i wytarłam oczy. - Przepraszam, że musieliście to oglądać. - rzekłam i odeszłam. Chciałam znaleźć się teraz w domu, w łóżku i móc płakać bez opamiętania. Poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu.
- Sakura. - szepnął Sasuke przy moim uchu. - Gdybym Ci wtedy wyznał miłość, to byś nie poszła do niego i nie przeżyła tego wydarzenia. - nie odpowiedziałam nic, tylko odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam się do niego. Nie wiem ile tak staliśmy, ale było mi dobrze, ponieważ wiedziałam, że on nic mi nie zrobi. Wreszcie się od niego odkleiłam.
- Zamoczyłam Ci całą bluzkę. - powiedziałam podciągając nosem.
- Spoko. - uśmiechnął się lekko i starł łze z mojego policzka.
***
2 dni. Tyle minęło od tamtego wydarzenia. Przez cały czas leżałam w pokoju, przestałam już płakać, bo co to da? Nic. Odwróciłam się na plecy, a swój wzrok skierowałam na sufit. Sasuke mnie odwiedzał, ale nie pozwalałam mu wejść do pokoju. Czemu? Sama nie jestem pewna. Może dlatego, że nie chcę by widział mnie w takim stanie, albo dlatego, że nie potrafiłabym mu spojrzeć w oczy? Nie wiem. W tej chwili kłębi się we mnie wiele emocji. Strach, obrzydzenie, miłość, motylki w brzuchu. To ostatnie pojawia się kiedy tylko pomyślę o Sasuke i o wyznaniu miłości. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Proszę. - pierwszy raz od dwóch dni pozwoliłam komuś wejść do pokoju.
- Sakura. - usłyszałam i zobaczyłam Sasuke przy drzwiach. Zamknął je i podchodząc powiedział:
- Dzień dobry. - uśmiechnął się.
- Hej.
- Jak się czujesz? - zapytał i usiadł na łóżku kiedy zrobiłam mu miejsce.
- Myślę, że... dobrze. - uśmiechnęłam się lekko.
- Na pewno? - złapał mnie za dłoń i spojrzał prosto w oczy.
- Na początku obrzydzało mnie moje ciało i cały czas miałam w myślach ten moment... Nawet miałam myśli samobójcze, ale nie martw się nic sobie nie zrobiłam. - uśmiechnęłam się. - A teraz nadal czuję do swojego ciała obrzydzenie, ale w moich myślach już to nie gra dla mnie ważnej roli. To dzięki Tobie.
- A co ja takiego zrobiłem?
- Wyznałeś mi miłość. - uśmiechnął się zabójczo.
- Mogę Cię pocałować? - zapytał po chwili.
- Tak. - uśmiechnęłam się.
***
To była moja historia. To wydarzenie jest teraz dla mnie niczym, ponieważ jestem szczęśliwą mężatką dzięki mojemu kochanemu mężczyźnie - Sasuke.
******************************************************
Wreszcie skończyłam. Ta jednopartówka mi się nie podoba. Myślałam, że będzie lepiej. :) Mam nadzieję, że mi wybaczycie za takie opowiadanie. :)
Pozdrawiam ;3