sobota, 16 listopada 2013

(Nie)Boję się.

Zima. Późny wieczór. Prawie każdy już siedzi w ciepłym domu odpoczywając po ciężkim dniu. Jednak nie jedna dziewczyna, która szła w nieznaną sobie stronę. Chciała być po prostu jak najdalej od Niego. Bił ją za byle błahostkę. Tym kimś był jej chłopak - Sai. Usiadła na jednej z pobliskich ławek i wytarła ręką łzy, które spływały po jej twarzy. Miała na imię Sakura Haruno. Włosy były koloru różowego, a oczy zielonego. Miała 21 lat.

Weszła po cichu do mieszkania, które mieściło się w bloku niedaleko centrum. Odłożyła klucze na szafkę. Nie włączała światła, ponieważ  nie chciała Go obudzić. Zdjęła płaszcz oraz buty i odłożyła je na swoje miejsce. Po cichu weszła do pokoju i położyła się obok niego.

Czemu nie ucieka? Ponieważ, gdy pomyśli o ucieczce przed jej oczami stoi obraz w którym próbowała uciec, ale on ją znalazł i wylądowała w szpitalu. A czemu nie pójdzie na policję? Ponieważ boi się, że skończy gorzej niż ostatnio.

Ranek. Obudziły ją promienie słońca. Przetarła oczy i powoli podniosła się do pozycji siedzącej. Ziewając wyszła z łóżka i podążyła w stronę kuchni. Była strasznie głodna.
- Dzień dobry. - powiedziała kiedy zauważyła Sai'a przy stole jedzącego śniadanie.
- Gdzie byłaś wczoraj wieczorem? - zapytał, kiedy podeszła do lodówki. Przestraszyła się kiedy zaczął ten temat.
- Potrzebowałam świeżego powietrza. - powiedziała biorąc do ręki mleko.
- Masz nie wychodzić bez mojego pozwolenia. - usłyszała trzask. Podskoczyła ze strachu.
- D-dobrze.
- Wychodzę. A Ty masz cały czas siedzieć w domu. - kiedy usłyszała zamykane drzwi frontowe upadła na podłogę i zaczęła płakać.

Boję się Go. Boję się Go. Jest straszny. O co On uderzył? Spojrzałam po pomieszczeniu. O stół? Możliwe. Wytarłam oczy i wstałam. Ponowiłam robienie śniadania.

Po godzinie siedziałam już odświeżona w salonie przełączając programy. Nudziło mi się. I to strasznie. Postanowiłam, że się przejdę. Założyłam buty i wyszłam, zamykając drzwi. Jak zawsze poszłam do parku. Usiadłam na swojej ulubionej ławce i zamknęłam oczy. Myślałam o moim życiu i o tym jaki Sai był kiedyś. Miły, uprzejmy, nie uderzył mnie nigdy, dopiero kiedy zamieszkaliśmy razem i to był mój największy błąd. Poczułam ból na czupku głowy. Ktoś mnie uderzył? Nie, to była piłka. Wzięłam ją do ręki.
- Przepraszam! - usłyszałam i odwróciłam się w stronę skąd usłyszałam głos. Była to dziewczyna o blond włosach i niebieskich oczach. Przypominała mi kogoś. - Sakura? - powiedziała, kiedy stanęła przede mną.
- Skąd mnie znasz? - zapytałam.
- To ja Ino. - uśmiechnęła się.
- Hej. - podeszłam i przytuliłam ją. Ino jest moją koleżanką z liceum. Chodziłyśmy do jednej klasy.
- Co Ty tu robisz? - zapytała.
- Myślę. A Ty?
- Jestem tutaj ze znajomymi. Chcesz się dołączyć?
- Nie, dziękuję. - blondynka jakby nie słysząc mojej odpowiedzi zaczęła mnie ciągnąć w stronę swoich znajomych.
- Hej, ludzie! To moja koleżanka z liceum. Sakura. - powiedziała,
- Miło mi. - rzekłam lekko się uśmiechając.
- Hej. - powiedzieli wszyscy i przedstawili się po kolei. Od prawej: Hinata, Ten-ten, Kiba, Naruto, Neji, Sasuke.
- Pograsz z nami? - zapytała Hinata pokazując na piłkę.
- Dzięki, ale nie. - uśmiechnęłam się.
- No dawaj. - Naruto pociągnął mnie w stronę boiska. - Masz grać i kropka.
- No dobrze.

Bardzo dobrze się bawiłam. Cieszę się, że spotkałam Ino.
- Sakura! - odwróciłam się w stronę głosu, który mnie wołał. Przestraszyłam się. Było to Sai.
- Kto to? - zapytała Ino podchodząc do mnie.
- Jestem jej chłopakiem. - rzekł Sai, łapiąc za moją dłoń i ciągnąc w swoją stronę. - Macie się do niej nie zbliżać. - powiedział groźnym tonem do osób z którymi dzisiejszy dzień spędziłam bardzo miło.
- Nie masz prawa jej zabraniać spotykania się ze znajomymi. - powiedziała Ino. Sai ścisnął moją dłoń tak mocno, że aż syknęłam z bólu. - Puść ją. - rzekła i próbowała wyrwać mu moją dłoń, ale ją odepchnął.
- Ino nie wtrącaj się. - powiedziałam i spojrzałam na nią przepraszającym wzrokiem. - Pa. - powiedziałam i odeszłam, a za mną Sai. Już wiem, że dzisiejszy wieczór nie będzie spokojny.

- Kazałem Ci siedzieć w domu! - krzyknął kiedy zamknął drzwi. Uciekłam do kuchni. - Nie uciekaj! - znalazł się w tym samym pomieszczeniu. - Mówiłem Ci, że nie możesz z nikim wychodzić! - uderzył mnie z liścia.
- Przepraszam. - szepnęłam i z oczu zaczęły mi lecieć łzy.
- Myślisz, że samo przepraszam tu wystarczy?! - uderzył mnie z całej siły w brzuch. Skuliłam się z bólu. - Czego masz nie robić?!
- W-wychodzić z d-domu, a zwłaszcza ze z-znajomymi. - powiedziałam łkając.
- Dobrze. - powiedział i uderzył mnie nogą w brzuch. - Mam nadzieję, że tym razem zapamiętasz. - ponownie mnie uderzył. - A i jeżeli usłyszę, że płaczesz skończysz gorzej. - rzekł kiedy wychodził. Skuliłam się w rogu pomieszczenia i zaczęłam cicho płakać, trzymając obolałe miejsce - brzuch.

14 dni. Tyle nie wychodziłam z domu. Nie chciałam, aby Sai mnie pobił, albo Ino i jej znajomych. Dotknęłam opuszkami palców brzucha. Nie bolał już mnie tak bardzo. Nie wiem czemu, ale chciałam dzisiaj pójść na moją ławkę. Westchnęłam i założyłam buty. Zamknęłam drzwi i wyszłam. Wiatr bawił się moimi włosami. Kiedy dotarłam na miejsce usiadłam na ławce. Spojrzałam w niebo. Było błękitne, a gdzie nie gdzie były białe chmurki.
- Sakura - chan! - poczułam, że ktoś mnie przytula. Spojrzałam na tą osobę. Była to Ino.
- Ino?
- Sakura, jak ja dawno Cię nie widziałam. - odsunęła się ode mnie, siadając obok mnie na ławce. Naprzeciwko nas stali Naruto i Sasuke wraz z Hinatą.
- Hej. - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
- Cześć. - odpowiedzieli.
- Czemu nie przychodziłaś, Sakura - chan? - zapytał blondyn.
- Nie miałam czasu. - ponownie się uśmiechnęłam.
- Ale teraz masz, prawda? Więc idziesz z nami na kawę. - rzekła Ino i zaczęła mnie ciągnąć, a reszta za nami szła.

Siedzieliśmy w jakieś kawiarence, popijając kawę. Naruto i Ino o coś się sprzeczali, a Hinata próbowała ich uspokoić. Zaśmiałam się. Spojrzeli się na mnie i uśmiechnęli się.
- Sakura, chcielibyśmy się o coś Ciebie zapytać. - zaczęła Ino.
- Słucham. - uśmiechnęłam się lekko.
- Czy Twój chłopak dobrze Cię traktuję? - zapytała Ino.
- Bo ostatnio wyglądało na to, że nie. - rzekła Hinata.
- Nie martwcie się. - ponowiłam swój uśmiech, tylko, że tym razem był sztuczny.
- Na pewno wszystko jest okej? Nie bije Cię? - po raz pierwszy odezwał się Sasuke. Drgnęłam na słowo "bije".
- Nie, nie bije mnie. - skłamałam.
- Okej. - rzekli. Spojrzałam na zegarek była 14:46.
- Muszę już iść. - wstałam. - Pa. - uśmiechnęłam się i wyszłam.

Tak bardzo chciałabym im powiedzieć co się dzieję w moim domu. Może by mi pomogli.

Weszłam do domu.
- Sakura! - "powitał" mnie w progu Sai.
- Sai? Co Ty tu robisz o tej porze? - zawsze wracał o 16.
- Znowu byłaś się spotkać ze swoimi znajomymi?! - krzyknął, nie zwracając uwagi na to, ze drzwi wciąż są otwarte. - I jak powiedziałaś im, że Cię bije?! - złapał mnie za włosy i zaczął ciągnąć w głąb mieszkania. Jęknęłam z bólu.
- Sakura! - krzyknął Sasuke? Tak, to był jego głos. Spojrzałam na drzwi stał tam.
- Kim Ty jesteś? - zapytał Sai i uderzył mnie twarz. Krzyknęłam i upadłam, a on pociągnął mnie za włosy, żebym wstała. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
- Jestem jej znajomym. - powiedział i ścisnął dłoń w pięść. - Puść ją! - krzyknął. Kiedy tego nie zrobił podszedł do niego i uderzył go pięścią w twarz. Puścił moje włosy. Odeszłam kawałek od nich. Patrzyłam jak się bili. Cieszyłam się, że Sasuke przyszedł. Tylko skąd on wiedział gdzie mieszkam? Później go o to zapytam.
- Chodź, Sakura. - pouczałam jak ktoś łapie mnie za dłoń i ciągnę w stronę drzwi. Był to Sasuke. Odwróciłam się w stronę Sai'a. Leżał na podłodze, trzymając się za brzuch i z krwią na twarzy. Zbiegliśmy po schodach. Kiedy wyszliśmy z bloku podbiegliśmy do jakiegoś samochodu. Zapewne należącego do Sasuke. Otworzył mi drzwi od strony pasażera i kiedy usiadłam zamknął drzwi i podbiegł do drzwi kierowcy. Gdy już zajął swoje miejsce odpalił silnik i ruszyliśmy.

Podczas drogi wpatrywałam się w mijające nas miejsca. Wreszcie postanowiłam się odezwać.
- Dziękuję. - szepnęłam. - Nie wiem co by się ze mną stało, gdybyś nie przyszedł. - zaczęły mi znowu lecieć łzy. - Naprawdę dziękuję. - spojrzałam na niego. Nie odpowiedział nic, tylko kiwnął głową. Pewnie nie wiedział co odpowiedzieć.

Zatrzymaliśmy się przed jakimś domkiem jednorodzinnym. Wyłączył silnik.
- To Twój dom? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział i wyszedł po czym okrążył samochód i znalazł się przy moich drzwiach. Otworzył je i pomógł mi wysiąść.
- Przepraszam, ale nie mogę tutaj spać. - powiedziałam kiedy znaleźliśmy się przy drzwiach frontowych. Dziwnie się czułam zostając u osoby, której praktycznie nie znam na noc.
- A masz gdzie spać?
- Nie. - rzekłam po chwilowej ciszy.
- Więc śpisz u mnie. - kiwnęłam głową. Otworzył drzwi kluczami, które wyjął z kieszeni spodni. Przepuścił mnie pierwszą. Kiedy weszłam moim oczom ukazało się duże pomieszczenie w kolorze beżowym oraz schody prowadzące na piętro.
- Chodź. - rzekł i zaczął się kierować w głąb. Podążyłam za nim. - Masz. - spojrzałam na rzecz, którą chciał mi dać. Były to zamrożone warzywa.
- Po co mi to? - zapytałam.
- Na Twój siniak. - dotknął miejsca obok mojego oka i poczułam ból. Cofnęłam się. - Przyłóż sobie. - wzięłam od niego zamrożone warzywa i przyłożyłam sobie do twarzy. Bolało, ale musiałam wytrzymać. - Jesteś głodna? - kiwnęłam głową i usiadłam przy stole wciąż trzymając przy oku zimne opakowanie. Po paru minutach przed twarzą położył mi talerz kanapek.
- Dziękuję. - usiadł na  przeciwko mnie. Odłożyłam opakowanie i wzięłam kanapkę z pomidorem.
- Smacznego. - uśmiechnął się.
- Nawzajem. - wzięłam gryza.

Po skończonym posiłku poszliśmy na górę. Pokazał mi gdzie będę tej nocy spała, a mianowicie w pokoju gościnnym. Było w nim tylko łóżko i jakaś szafka.
- Poczekaj. - powiedział, a ja usiadałam na łóżku. Było bardzo wygodne. - Masz. - podał mi do ręki czarną koszulkę. - Nie masz przy sobie żadnych ubrań, a chyba nie będziesz spała w tym w co jesteś ubrana.
- Jeszcze raz dziękuję. - uśmiechnęłam się.
- Chodź, pokaże Ci gdzie jest łazienka. - wstałam i podążyłam za Sasuke. Otworzył drzwi tuż obok mojego pokoju. - Możesz też wziąść kąpiel. - Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi na klucz. Odłożyłam koszulkę na szafkę i nalałam ciepłej wody do wanny, po czym zdjęłam z siebie ubrania i weszłam powoli do wanny. Było mi strasznie przyjemnie. Siedziałam tak chyba z 10-15 minut.
- Ej, żyjesz tam? - usłyszałam pukanie i głos bruneta.
- Tak. - krzyknęłam i szybko wyszłam z wanny. Wytarłam się szybko ręcznikiem i założyłam tą samą bieliznę, a potem koszulkę Sasuke. Sięgała mi ona do ud. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Na korytarzu spotkałam bruneta.
- Ładnie Ci w mojej koszulce. - uśmiechnął się. Zaciągnęłam bardziej koszulkę.
- Dobranoc. - powiedziałam i z uśmiechem powędrowałam do pokoju.
- Dobranoc. - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Położyłam się od razu do łóżka. Nie minęła nawet chwila a już oddałam się w objęcia Morfeusza.

Następnego dnia obudził mnie jakiś hałas. Zaciekawiona zeszłam na dół.
- Co Ty robisz? - zapytałam, wchodząc do kuchni i widząc Sasuke całego białego.
- Chciałem zrobić ciasto. - zaśmiałam się.
- Ciasto na śniadanie? - zapytałam z uśmiechem.
- Wiem, głupi pomysł.
- Tak. - potwierdziłam. Spojrzał na mnie tak jakby miał nadzieję, że zaprzeczę. - Idź się umyj, a ja zrobię naleśniki, co Ty na to?
- Pasuję mi. - uśmiechnął się i skierował się do wyjścia z kuchni - Zaraz wracam.
- Oki. - zabrałam się do roboty.

- Już się nie mogę doczekać. - rzekł i usiadł przy stole.
- Zaraz będą gotowe. - po pięciu minutach postawiłam mu na stole naleśniki z dżemem. Od razu wziął się za jedzenie.
- Pycha! - powiedział kiedy skończył. Uśmiechnęłam się i wzięłam od niego talerz i podeszłam do umywalki i zaczęłam je myć. - Naprawdę Ci ładnie w mojej koszulce. - kiedy to usłyszałam przypomniałam sobie, że wciąż ją mam na sobie.
- Wytrzesz? A ja pójdę się przebrać. - powiedziałam nawet na niego nie patrząc. Byłam strasznie zawstydzona. Popędziłam szybkim krokiem do łazienki.

Kiedy byłam już ubrana zeszłam na dół i znalazłam Sasuke w salonie siedzącego na kanapie. Natomiast ja usiadłam na fotelu.
- Dziękuję, że mogłam tutaj zostać na noc.
- Brzmi, to jakbyś chciała wrócić do swojego chłopaka. - spojrzał na mnie.
- Nie mogę nadużywać Twojej gościnności...
- Nie nadużywasz.
- Chcę tam wrócić, żeby to wszystko skończyć. Przez ten rok strasznie się go bałam. Nawet jeżeli mnie znajdzie kiedy ucieknę i strasznie pobiję, to nie będę się bała poinformować policję. A poza tym nawet nie mam zamiaru uciekać. Powiem mu prosto w oczy, że odchodzę. Na pewno się wkurzy i coś mi zrobi, ale się już się go nie będę bała. Zrobię to co chcę. - uśmiechnęłam się.
- Chcesz, żebym poszedł z Tobą?
- Nie.
- Na pewno?
- Tak.
- W takim razie trzymam kciuki, żeby się udało.
- Dzięki. To ja już będę szła. - odprowadził mnie do drzwi i kolejny raz życzył mi powodzenia.

Kiedy znalazłam się przed drzwiami do mieszkania, westchnęłam i zapukałam, bo nie wzięłam kluczy po wczorajszym incydencie.
- O, wróciłaś. - otworzył i uśmiechnął się perfidnie. - Stęsknniłaś się? - chciał mnie przytulić, ale go ominęłam, wchodząc do mieszkania.
- Przyszłam tutaj tylko po to by powiedzieć Ci, że odchodzę. - powiedziałam i skierowałam się do sypialni. Wyjęłam torbę podróżną i wkładam do niej wszystkie moje ciuchy.
- Chyba żartujesz? - spytał, wchodząc do pokoju.
- A wygląda to na żart? - złapał mnie za ramię i pociągnął tak, że opierałam się o ścianę.
- Rozpakuj te rzeczy. - powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Powiedziałam, że odchodzę. - uderzył mnie z liścia.
- Chcesz wylądować w szpitalu? - zapytał i zaczął mnie dusić. Zaczęłam się szarpać. Rozluźnił uścisk. - Słucham?
- Nie boję się już Ciebie. - powiedziałam mu prosto w oczy. Wściekły popchnął mnie tak, że walnęłam głową o podłogę.
- Suka! - krzyknął i podnióśł mnie do pionu, po czym uderzył mnie z całej siły w twarz. Znowu upadłam na ziemię. Zaczął kopać mnie w brzuch. Jęknęłam z bólu. Bił mnie jeszcze w wielu miejscach, aż straciłam przytomność.

Obudziłam się cała obolała. Zauważyłam, że jestem wciąć w pokoju. Próbowałam wstać, ale marnie mi to wychodziło. Wreszcie kiedy mi się to udało powoli skierowałam się do drzwi frontowych opierając się o ścianę. Otworzyłam drzwi i wyszłam na klatkę. Chciałam zejść po schodach, ale nie mogłam już wytrzymać z bólu, więc upadłam. Miałam szczęście, bo sąsiadka akurat szła.
- Sakura! - krzyknęła - Co Ci się stało?! - Nic nie odpowiedziałam, tylko zemdlałam.

Kiedy odzyskałam przytomność poczułam, że ktoś trzyma mnie za dłoń. Spojrzałam tam. Był to Sasuke.
- Hej. - powiedziałam cicho, bo wciąż mnie wszystko mnie bolało. Spojrzał od razu na mnie.
- Sakura! Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli.
- Nie dziwie się. Nieźle Cię poturbował. Mogłem jednak z Tobą pójść. - zaczął głaskać kciukiem moją rękę.
- Wiedziałam, że tak skończę.
- To czemu nie pozwoliłaś mi z Tobą pójść?
- Ponieważ teraz mam dowód, ze on mnie biję.
- Uwierzyliby Ci nawet bez tego.
- Może. - ścisnęłam jego dłoń. - Mógłbyś zawiadomić policję?
- Pewnie. - wstał. - Przy okazji zawołam lekarza.
- Okej. - wyszedł. Wszystko mnie tak cholernie boli. Mam nadzieję, że to już będzie koniec.

Po jakieś godzinie policja przyjechała. Powiedziałam im, że mnie bił od kiedy zamieszkaliśmy razem, że to przez niego ostatnim razem i teraz wylądowałam w szpitalu.

Po dwóch tygodniach wyszłam ze szpitala. Sasuke odwiedzał mnie codziennie i spędzał ze mną parę godzin. Zaproponował mi zamieszkanie u niego. Zgodziłam się. Szczerze, to nie miałam ochoty wrócić do mieszkania w którym się to wszystko wydarzyło.

Po miesiącu była rozprawa Sai'a. Nie miałam ochoty się z nim widzieć, ale również chciałam, żeby zapłacił za to co mi zrobił. Sędzia dał mu 5 lat pozbawienia wolności oraz zakaz zbliżania się do mnie kiedy wyjdzie z więzienia. Ucieszyło mnie to. Już nigdy go nie zobaczę.

Weszłam do domu w którym obecnie mieszkam.
- Sasuke?! - krzyknęłam.
- W kuchni! - odkrzyknął. Zdjęłam kurtkę oraz buty i skierowałam się do pomieszczenia, gdzie znajduję się Sasuke. Kiedy weszłam zobaczyłam go stojącego z ciastem w dłoniach. - Ile dostał?
- 5 lat. - odpowiedziałam.
- No to możemy świętować. - uśmiechnął się. - Spróbuj.
- Tym razem Ci się udało?
- Tak. - podeszłam i palcem wzięłam kawałek ciasta i spróbowałam go.
- Przyznaj się. Kupiłeś go. - powiedziałam.
- Nie. - spojrzałam na niego.
- Tak.
- Wiedziałam. - zaśmiałam się.
- A jest dobry?
- Tak.
- Widzisz sam go wybierałem. - zaśmiałam się. Wzięłam kolejny kawałek na palca i go zjadłam. - Poczęstuj mnie.
- To odłóż ciasto i sam sobie weź.
- Proszę. - rzekł. Westchnęłam i po raz kolejny wzięłam ciasto na palca, tylko tym razem wylądował on w ustach Sasuke. - Pychota. Jeszcze raz. - ponownie wzięłam ciasto i obsmarowałam nim nos Sasuske.
- Pycha, nie? - uśmiechnęłam się. Sasuke odwdzięczył mi się tym samym.
- Pycha, nie? - powiedział to samo co ja. Tym razem wzięłam całe ciasto i przyłożyłam je do twarzy Sasuke.
- Ej! - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. - Tak chcesz grać? - wziął trochę ciasta ze swojej twarzy i chciał mnie nim posmarować, ale zaczęłam uciekać. A, że był szybszy to mnie złapał i wysmarował mi całą twarz. Zaczęliśmy się razem śmiać. Nagle śmiech Sasuke ucichł. Spojrzałam na niego tym samym przestając się śmiać. Patrzał na mnie z czułym wzrokiem. Zbliżał swoją twarz do mojej, aż nasze usta się złączyły. Całował delikatnie, a później nasze języki zaczęły dziki taniec. Swoją ręką czochrałam włosy Sasuke, natomiast jego dłoń powędrowała pod moją bluzkę...

*********************************************
Hej, wybaczcie, że dopiero teraz dodaje jednopartowkę, ale 2 klasa liceum to KOSZMAR, a jestem jeszcze typesetterką w jednej ze z grup, dlatego nie miałam czasu, żeby pisać i dopiero dzisiaj wzięłam się za siebie i to dokończyłam. Mam nadzieję, że wam się podoba ;3
Pozdrawiam i do zobaczenia! :D