Tokio. Wakacje letnie. Wszyscy
wylegowują się na plaży, ale pewna dziewczyna szukała czegoś w klubie. Miała
ona długie różowe włosy i zielone oczy. Sakura Haruno- tak miała na imię ta
dziewczyna.
***
Gdzie to jest? Przeszukałam cały
klub i nic. Fajny początek wakacji. Matka mnie zabije, a tata zakopie.
Westchnęłam i usiadłam na środku parkietu. Myślałam o wczorajszym wieczorze i
gdzie mogłam go zgubić. Usłyszałam chrząknięcie i odwróciłam się w stronę osoby,
która wydała ten odgłos. Stał tam mężczyzna o niezłej posturze. Miał on czarne włosy i
takiego samego koloru oczy
-Co tu robisz?- spytał.
- Szukam telefonu.
-A kiedy go zgubiłaś?
-Wczoraj na imprezie.- powiedziałam i wstałam z podłogi
-Czy to ten?- pokazał na moją własność.
-Tak.- wzięła go od niego- Dziękuję.
-Spoko.
-To ja już pójdę. Pa.
-Cześć.
Wyszłam i powędrowałam do domku w którym mieszkam na czas
wakacji. Ten domek jest mojej cioci, a że wyjechała w podróż poślubną. Dała mi
klucze i pozwoliła zamieszkać z przyjaciółkami, a mianowicie czterema, a ja
jestem piąta. Na szczęście każda ma swój pokój. Weszłam do domku i usłyszałam
jak Temari i Ino się kłócą. Znowu. Weszłam do pokoju w którym się kłóciła, a
mianowicie salonu.
-Oddaj mi ten pilot.- krzyczała Temari
-Nie. Oglądamy film.- krzyknęła Ino i każda z nich próbowała
go sobie odebrać. Zobaczyła Tenten która im dopingowała i Hinatę, która miała
już tego wszystkiego dość.
-Dość!- krzyknęłam, ale tylko Hinata zwróciła na mnie
uwagę. Kiwnęłam do niej głową, a ona
zrobiła to samo. Ja wzięłam Temari pod pachy i próbowałam odciągnąć, a Hinata próbowała
to samo zrobić z Ino. Tenten stanęła pomiędzy nimi na wypadek gdyby któraś się
uwolniła. Udało nam się i kazałyśmy się przeprosić, ale i tak wiemy, że jeszcze
dzisiaj rozpęta się kolejna kłótnia.
Zaczęłyśmy oglądać
film w TV, który był strasznie nudny, więc postanowiłyśmy pójść na plażę.
Poszłyśmy do swoich pokoi, aby się przygotować.
Założyłam na siebie różowy kostium dwuczęściowy i na to
białą sukienkę do ud bez ramiączek. Do torby włożyłam ręcznik, krem do opalania
itd. Na głowę założyłam okulary przeciwsłoneczne. Wzięłam torbę i zeszłam. Na
dole czekały na mnie już dziewczyny.
- Idziemy? – zapytała HInata.
- Tak. – powiedziałam i z uśmiechami wyszłyśmy z domu.
Prawie cały dzień poświęciłyśmy na plaży, bawiąc się jak
małe dzieci, bo przecież każdy ma prawo raz na jakiś czas znów stać się
dzieckiem.
Wróciłyśmy do domu z uśmiechami na twarzy i z planem pójścia
do tego samego klubu co wczoraj. Tym razem postaram się go nie zgubić.
O dziewiętnastej siedziałyśmy w salonie i robiłyśmy się na
bóstwo. Pare minut przed dwudziestą skończyłyśmy. Wyglądałam całkiem ślicznie.
Miałam na sobie tak zwaną małą czarną.
Po paru minutowej przejażdżce samochodem, dotarłyśmy na
miejsce. Weszłyśmy do budynku z którego było słychać głośną muzykę. Od razu
usiadłyśmy przy barze i zamówiłyśmy sobie po drinku. Po chwili miałyśmy już
szklanki z alkoholem w dłoniach.
-Patrzcie jaki przystojniak.- powiedziała Ino i pokazała na chłopka
o brązowych włosach niebieskich oczach, który siedzi z kumplami przy stole i
patrzy się na Ino. Po chwili blondynka do niego dołączyła.
-Chodźmy też wyrwać jakieś ciacha. – rzekła Temari z
uśmiechem i pociągnęła mnie za sobą na parkiet. Zaczęłyśmy wszystkie tańczyć w
rytm muzyki, a że każda z nas ma piękne ciało to chłopacy do nas dołańczali. Po jakimś czasie zmęczona, usiadłam przy
barze i zaczęłam pic drinka.
- To znowu Ty? – zapytała ktoś zza baru. Odwróciłam się w
tamtą stronę i po chwili ujrzałam parę czarnych tęczówek wpatrywających się we
mnie.- Coś jeszcze? – zapytał i położył dłonie na ladzie.
- A co mi polecisz? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- Siebie. – uśmiechnął się chytrze. Szczerze, to nie
spodziewałam się takiej odpowiedzi.
- Nawet nie wiem jak masz na imię.
- Sasuke – podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
-Sakura.
- To co? – ponownie uśmiechną się chytrze.
- Poproszę to co wcześniej. – podałam mu szklankę, ukazując
swoje usta w uśmiechu. Po chwili odzyskałam szklankę która była napełniona
alkoholem.
- Dziękuję. – wzięłam łyk napoju z procentami.
- Znowu zgubisz telefon? – zapytał mając ciągle na twarzy
tak zwanego ‘banana’.
- Nie.
- Szkoda. Miałbym pretekst, aby się do ciebie wybrać.
- Zawsze tak podrywasz klientki? – zapytałam, biorąc do ust
kolejnego łyka napoju.
- Tylko jeżeli są takie śliczne ja Ty. – zaśmiałam się lekko
i dopiłam swojego drinka.
- Może postawić ci drinka?
- Chętnie. – powiedziałam i po chwili miałam już w ręce
kolejnego drinka. Wypiłam go za jednym razem.
- Nieźle. – rzekł, natomiast ja uśmiechnęłam się zalotnie. –
Idziemy się przejść? – zapytał.
- Tak. – odpowiedziałam z uśmiechem, a po chwili nie było
już nas w klubie.
***
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Podniosłam się i
oparłam prawą ręką o łóżko.
Okazało się, że nie jestem w swoim pokoju. „Gdzie ja jestem?” zapytałam się w
myślach. Spojrzałam na siebie. Byłam naga. Zakryłam się bardziej kołdrą.
„Kurwa, gdzie ja jestem?” zapytałam ponownie w myślach. „ Spokojnie Sakura.
Myśl, myśl.” Złapałam się za głowę. Siedziałam tak chyba 5 minut jeżeli nie
dłużej. Postanowiłam, że rozejrzę się. Wstałam z łóżka, dotykając swoimi bosymi
stopami zimnej podłogi i powędrowałam w stronę drzwi, trzymając kołdrę, aby mi
nie spadła. Kiedy otworzyłam drzwi znalazłam się przy schodach. Zeszłam po nich
powoli. Następnie rozejrzałam się. Zauważyłam kogoś w kuchni, więc skierowałam
się w tamtą stronę. Stał tam ten sam chłopak który znalazł mój telefon i to
pewnie z nim przeżyłam dzisiejszą noc. Wpatrywałam się w niego nie wiedząc co powiedzieć.
- Hej. –
rzekłam po długiej chwili, walcząc ze sobą w myślach. Spojrzał na mnie.
- Już
wstałaś? – zapytał.
- Tak. –
patrzał na mnie cały czas tymi swoimi czarnymi oczami. Przypomniało mi się, że
stoję przed nim w kołdrze. Zarumieniłam się cała.
- Mogę skorzystać
z łazienki?
- Tak, tak.
Chodź pokarze Ci gdzie ona jest. – skierował się w stronę schodów by potem wspiąć
się po nich na samą górę. Drzwi od łazienki były 2 od lewej. – Masz tam
wszystko co jest potrzebne. – rzekł kiedy weszłam do pomieszczenia. – Jak
skończysz to zejdź na dół. – dodał i wyszedł. Zamknęłam drzwi na klucz, a potem
zdjęłam z siebie kołdrę. Weszłam pod prysznic. Włączyłam wodę, a po chwili
zaczęła lecieć przyjemnie ciepła woda. Kiedy już się umyłam, wyszłam z pod
prysznica i owinęłam się białym ręcznikiem wokół swego ciała. Podeszłam do
lustra i wewnętrzną częścią dłonią przejechałam po lustrze, gdyż było ono
zaparowane. Kiedy skończyłam, spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i
przeczesałam dłonią swoje różowe włosy. Chciałam już zacząć już się przebierać,
ale nie miałam przy sobie swoich ciuchów. Otworzyłam drzwi i poszłam do pokoju
w którym obudziłam się tego dnia. Przebrałam się w swoje wczorajsze ciuchy i
udałam się do pomieszczenia gdzie czeka na mnie już czarno włosy chłopak. Kiedy
weszłam do moich nozdrzy doleciał zapach naleśników. Usiadłam przy stole
naprzeciwko Sasuke.
-
Smacznego. – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Nawzajem.
– rzekłam i zaczęłam konsumować to co przygotował czarnooki. – Dziękuję za
posiłek. – powiedziałam kiedy skończyłam. – Mam z lekka nietypowe pytanie.
- Wal. –
powiedział z uśmiechem.
- Czy w
nocy między nami do czegoś zaszło?
- Tak i
było wspaniale. – zarumieniłam się.
- Musze iść,
pa. – wyszłam jak najszybciej z jego domu i skierowałam się do mojego domku.
Nie mogłam
w to uwierzyć. Straciłam dziewictwo z chłopakiem którego praktycznie nie znam.
Westchnęłam i przyspieszyłam kroku.
Minęły już
2 tygodnie od tamtego zdarzenia. Teraz wracam do mojego domu. Nie powiedziałam
o tym co się zdarzyło moim przyjaciółką.
Czemu? Sama nie jestem pewna. Ale przez te dwa tygodnie nie poszłyśmy do
klubu w którym on pracuję.
Siedziałam
wraz z moimi przyjaciółkami w moim pokoju i odrabiałyśmy lekcję.
- Sakura,
na pewno nic Ci nie jest? – spytała Hinata.
- Na pewno.
– skłamałam. Miałam gorączkę, ale nie chciałam, żeby zrobiły jakąś aferę tak
jak zawsze.
- Daj
sprawdzę czy masz gorączkę. – rzekła Ino i podeszła do mnie.
- Nie
musisz. – odsunęłam się, ale Ino nie dała tak łatwo za wygraną.
- Masz
gorączkę! – krzyknęła Ino kiedy dotknęła mojego czoła.
-
Widziałam, że coś Ci jest. – rzekła Hinata i założyła ręce na piersiach.
- Teraz się
Tobą zajmiemy. – powiedziała z uśmiechem Temari.
- Nie. –
powiedziałam szybko.
- O tak. –
Temari podeszła bliżej.
- Nie.
- Tak i
koniec dyskusji! – krzyknęła Temari. – Siadaj. – pokazała na łóżko, a ja jak
posłuszny psiak usiadłam.
- Naprawdę
nic mi nie jest. – powiedziałam mając nadzieję, że mi uwierzą.
- A mi tu
jedzie czołg. – wtrąciła się Tenten, pokazując palcem na swoje oko.
- No dobra.
– westchnęłam.
Przez cały
tydzień się mną opiekowały, ale gorączka wciąż nie schodziła i do tego
wszystkiego doszły jeszcze wymioty.
- Kurde. Co
Ci jest? – zapytała Hinata.
- Nie mam
pojęcia. – rzekłam.
- Mam
dziwne pytanie. – powiedziała nagle Ino, patrząc na mnie.
- Jakie?
- Spóźnia
Ci się okres? – nie spodziewałam się takiego pytania. Reszta dziewczyn również.
– Więc? – zapytała kiedy nie odpowiadałam.
- Może z
jakiś tydzień.
- Ha!
Jesteś w ciąży! – krzyknęła Ino.
- Ciszej!
Chcesz, żeby moja mama usłyszała?
- Sory.
- Ale jak
ona może być w ciąży skoro z nikim tego nie robiła? – zapytała Tenten, a
wszystkie spojrzały na mnie. Przełknęłam głośno śline.
- Z kim? –
zapytała Hinata.
- Z takim
jednym. – powiedziałam.
- A
dokładniej? – zapytała Temari.
- Miał na
imię Sasuke.
- Ładne
imię. – powiedziała Ino.
- I też
ładny chłopak. – uśmiechnęłam się.
- Teraz
trzeba pójść do lekarza. – rzekła Hinata.
- Po co? –
zapytałam.
- Żeby sprawdzić
czy naprawdę jesteś w ciąży. – odpowiedziała.
- Okej.
Minęły dwa
dni, a już siedziałam u lekarza który nakładał mi jakąś dziwną maść na brzuch.
Na szczęście dziewczyny były ze mną.
-
Gratulację. Jest pani w ciąży. – naprawdę jestem w ciąży.
- Który
miesiąc? – zapytała Ino.
- Drugi. –
powiedział lekarz i się uśmiechnął.
- Pójdę już
do domu. – powiedziałam kiedy wyszłyśmy z budynku.
- Do jutra.
– rzekła Hinata.
Kiedy
wróciłam do domu od razu rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać w poduszkę.
Jak ja to wszystko powiem moim rodzicom?!
- Sakura,
kolacja na stole. – rzekła moja mama, wchodząc do pokoju bez pukania. – Sakura?
Co się stało? – podeszła do mnie i usiadła na łóżku.
- Je… stem
g…łu…pia. – rzekłam łkając w poduszkę.
- Nie
jesteś głupia. – powiedziała miłym głosem, głaszcząc mnie po głowie. Usiadłam i
spojrzałam na nią.
- Jestem.
Zrobiłam coś czego nie powinnam i teraz za to zapłacę. – powiedziałam szybko.
- Co
takiego zrobiłaś? Mi możesz powiedzieć.
- Jestem w
ciąży.
- Co?! Z
kim?! – krzyknęła, wstając.
- Z
chłopakiem.
-Nie
wychowałam Cię tak! – krzyknęła i uderzyła mnie z liścia w policzek. Złapałam
się za bolące miejsce i spojrzałam na nią. Stała i płakała.
- Masz
szesnaście lat.
- Wiem. To
był błąd. – również płakałam. Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
Kiedy ochłonęłyśmy
zapytała się mnie:
- Wiesz kim
jest ojciec dziecka?
- Wiem.
- Wie o
tym? – kiwnęłam przecząco głową.
- Nie
widziałam się z nim od wakacji. – dodałam.
- Rozumiem,
ale wiesz, że musisz mu powiedzieć?
- Wiem, ale
najbardziej boję się reakcji taty.
-
Porozmawiam z nim.
- Dzięki.
Pod wieczór
moja mama porozmawiała z tatą. Nie był zadowolony z tej wieści. Pokłócili się o
to.
- To
prawda? – zapytała mój starszy brat – Sasori – wchodząc do mojego pokoju.
- Ale co?
- To, że
jesteś w ciąży.
- Prawda.
- Możesz na
mnie liczyć. – powiedział z uśmiechem.
- Dzięki.
Wyszedł
zostawiając mnie samą. To przeze mnie rodzice się kłócą. Po co wyszłam z klubu
z Sasuke? Może by się wszystko inaczej skończyło.
- Sakura! –
krzyknął mój ojciec, wchodząc do mojego pokoju.
- Słucham?
– bałam się co może zaraz powiedzieć.
-
Zaakceptuję to dziecko, ale masz jutro pojechać do tatusia tego dzieciaka i mu
o wszystkim powiedzieć.
- Dobrze. –
powiedziałam, chociaż nie chciałam tego mu teraz powiedzieć, ale bałam się
taty.
Następnego
dnia tak jak obiecałam tacie jechałam do Sasuke. Nie miałam pojęcia jak mu to powiedzieć.
Po godzinie
jechania pociągiem dotarłam na miejsce. Zdenerwowana wysiadłam i skierowałam
się w strone wyjścia. Kiedy wyszłam usłyszałam dzwoniący mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz. Była to Hinata. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i
przyłożyłam telefon sobie do ucha.
- Tak? –
rzekłam.
- Sakura,
czemu Cię nie ma w szkole? Ma to coś związek z Twoim ojcem? – moje przyjaciółki
wiedziały jaki jest mój ojciec.
- Nie ma to
związku z moim ojcem. No może trochę. Kazał mi pojechać do Sasuke i powiedzieć
mu, że jestem w ciąży.
- Rozumiem.
W takim razie będziemy trzymały kciuki za Ciebie.
- Dzięki.
Rozłączyła
się. Schowałam komórkę do torebki i przyśpieszyłam kroku kierując się do klubu.
Po pięciu
minutach byłam na miejscu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
- Halo!
Jest tu kto?! – krzyknęłam, rozglądając się.
- Ja. –
wyszedł zza lady chłopak o blond włosach i niebieskich oczach.
- Hej.
Szukam Sasuke.
- Hej. A co
od niego chcesz? – zapytał z uśmiechem.
- Muszę mu
coś ważnego powiedzieć.
- Powiedz
mi, a ja mu to przekaże.
- Chce mu
to osobiście powiedzieć. – zaczął mi się w dziwny sposób przyglądać.
- Jesteś od
Giriego?
- Nie.
- Jasne.
Pewnie masz omotać Sasuke, aby przegrał zakład.
- Nie. Po
prostu chce mu coś powiedzieć.
- Nie
wierzę Ci. – westchnęłam. – O, Sasuke. – powiedział blondyn, patrząc się na
kogoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam tam czarnowłosego.
- Siema. Kto
to? – zapytał Sasuke.
- Twierdzi,
że musi Ci coś powiedzieć.
- No to
mów. – powiedział do mnie. Spojrzałam na blondyna, ale chyba nie zrozumiał o co
mi chodzi.
- Możemy na
osobności? – zapytałam.
- Nie mam
nic przed nim do ukrycia. – rzekł i założył ręce na piersi.
- Wtedy
wydawałeś się milszy. – skomentowałam.
- Kiedy Cię
podrywałem?
- Tak.
- Już Cię
kojarzę. Rakara?
- Sakura. –
poprawiłam go.
- A więc
czego chcesz?
- Powiedzieć
Ci, że zostałeś ojcem.
- Nic
nowego. Naruto, która to już laska?
- Chyba 7.
– rzekł blondyn.
- Nie masz
na co liczyc.
- Myślisz,
że ja coś od Ciebie chce? Chciałam Ci tylko powiedzieć, że noszę Twoje dziecko
i tyle. Nara. – powiedziałam i wyszłam.
*Sasuke*
- To jedyna
dziewczyna która tak powiedziała. – rzekł blondyn.
- Masz
rację.
*Sakura*
Kiedy
wróciłam do domu powiedziałam mojemu tacie, że ojciec dziecka nic sobie z tego
nie robi, że jestem w ciąży.
- Widzisz
jakiego sobie chłopaczka znalazłaś?! – krzyknął. – Idź do swojego pokoju! –
wyszłam z salonu i usłyszałam: - Dziwka. – puściłam to mimo uszu i zaczęłam wchodzić
po schodach.
Kiedy
znalazłam się w pokoju, położyłam się na łóżku. „Jak ja mogłam być taka głupia”
pomyślałam.
***
Jestem już
w siódmym miesiącu. Brzuch mam taki wypukły, że aż szkoda gadać. A z Sasuke w
ogóle nie rozmawiałam, a mój ojciec wciąż jest taki sam.
-
Śniadanie! – krzyknęłam moja mama. Dzisiaj jest sobota, więc jemy wszyscy razem
śniadanie, a co do szkoły to wciąż do niej chodzę i jestem na pierwszym miejscu
szkolnych plotek.
- Dzień
dobry. – przywitałam się z rodziną. Wszyscy odpowiedzieli oprócz taty. Cały
czas tak jest, więc się przyzwyczaiłam.
- O, dziwka
przyszła. – rzekł kiedy usiadłam.
- Nie
jestem dziwką. – szepnęłam, nie chcąc, aby się wkurzył, ale chyba usłyszał, bo
spojrzał na mnie i zaczął powtarzać to słowo.
- Dziwka, dziwka, dziwka, szmata…
- Zamknij
się! – krzyknęłam.
- Jak ty
się odzywasz?!
- A jak
ty?!
- Nie
wymądrzaj się tak!
- Mam cię
dosyc! – wstałam. – Nie jesteś już moim ojcem. – wyszłam i skierowałam się do
frontowych drzwi. Ubrałam się ciepło, gdyż na dworze jest śnieg i wyszłam.
Szłam w stronę domu jednej z moich przyjaciółek – Hinaty.
Zapukałam.
Drzwi otworzyła mi jej mama.
- Dzień
dobry, jest Hinata.
- Dzień
dobry, wejdź. – otworzyła szerzej drzwi i pomogła mi zdjąc kurtke.
- Idź do
salonu. – jak powiedziała tak zrobiłam. Kiedy się już tam znalazłam zobaczyłam
szczęśliwą rodzine Hinaty. Zazdrościłam im tego.
- Dzień
dobry. – przywitałam się.
- Sakurcia!
– krzyknęła uradowana Hinata. – Usiądź. – pokazała na fotel.
- Dziękuję.
– uśmiechnęłam się.
- Znowu
kłótnia z ojcem? – zapytała pani Hyuga.
- Tak. –
często do nich przychodziłam po kłótni z ojcem, nie mając się gdzie podziać. –
Ale dzisiaj chyba mnie wywali z domu.
- Czemu? –
zapytała z troską Hinata.
- Bo
powiedziałam, że nie jest już moim ojcem.
- Dobra,
nie myśl już o tym. Nie możesz się wkurzać, bo źle to zrobi twojemu dziecku. –
uśmiechnęła się. – Chodź, zrobimy babski dzień w moim pokoju. – pociągnęła mnie
na góre.
Zadzwoniłyśmy
do przyjaciółek i po pół godziny siedziałyśmy już wszystkie śmiejąc się z
głupich rzeczy.
- Musze już
wracać. – powiedziałam, patrząc na przyjaciółki.
- Nie
możesz jeszcze zostać? – zapytała Ino.
- Niestety
nie. Do zobaczenia. – pożegnałam się z każdą buziakiem w policzek i wyszłam.
***
Kolejne dni
minęły mi bardzo podobnie. Byłam w szkole, kłótnia z ojcem i rozmowa z
przyjaciółkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz