Po jakiejś godzinie jechania samochodem w ciszy dotarliśmy na miejsce. Sasuke zgasił silnik i wyszedł z samochodu. Myślałam, że otworzy mi drzwi, jednak się pomyliłam, to jego brat je otworzył i pomógł mi wysiąść. Natomiast Sasuke poszedł już na plażę.
- Sory za niego. - powiedział Itachi.
- Spoko. Przecież to nie Twoja wina, że on taki jest. - uśmiechnęłam się. Dalej szliśmy w ciszy. Znaleźliśmy dobre miejsce i usiedliśmy na ręczniku.
- Ej, nie idziecie pływać? - zapytał Sasuke, podchodząc do nas. - Przeszkodziłem Wam, gołąbeczki?
- Nie. - powiedziałam.
- Idziesz Sakura? - zapytał Itachi zdejmując koszulkę.
- Pływać? - zapytałam głupia.
- Nie, pojeździć na jednorożcu. - zakpił Sasuke.
- Nie umiem pływać. - zignorowałam go.
- Naprawdę? - rzekł Itachi zaskoczony.
- Naprawdę. - uśmiechnęłam się. - Poopalam się. - zaczęłam ściągać z siebie ciuchy, ponieważ na sobie miałam już strój kąpielowy. Był on dwuczęściowy w czarno-białe paski. Usiadłam z powrotem i założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne. - Idźcie już, a nie stoicie tu. - powiedziałam do chłopaków. Poszli, a ja się położyłam. Słońce strasznie prażyło. Mieli rację, dzisiejsza pogoda jest idealna na wypad nad morze.
Siedziałam tak jakieś półgodziny. Oczywiście czasami odwracając się na brzuch, żeby opalić plecy i na odwrót.
- Wiesz jaka ciepła woda? - zapytał Sasuke, ochlapując mnie wodą ze swoich włosów.
- Czuje. - powiedziałam zła i usiadłam, ściągając okulary. - Czego chcesz? - zapytałam. Nigdy wcześniej nie odzywałam się z taką nienawiścią.
- Chodź popływać. - chyba nie przejął się za bardzo tą moją nienawiścią.
- Nie umiem pływać. - powiedziałam.
- To Cię nauczę. - uśmiechnął się.
- Pewnie masz w tym jakiś ukryty cel, więc nie, dzięki. Wolę do końca życia nie umieć pływać.
- Obiecuję, że nie mam żadnego ukrytego celu. - spojrzałam na niego. Wydawał się mówić prawdę. Westchnęłam.
- Okej. - uśmiechnął się i złapał mnie za dłoń, ciągnąc w stronę wody. Wbiegliśmy do wody. Przez cały czas się śmiałam.
- No to zaczynamy naukę. - rzekł. Uśmiechnęłam się. Półgodziny później umiałam już pływać. Myliłam się. Sasuke jest dobrym nauczycielem. Chociaż czasami dawał mi jakieś obraźliwe komentarze, to i tak się świetnie bawiłam.
- Dziękuję. - rzekłam, kiedy wychodziliśmy z wody. Nic nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Kiedy doszliśmy do naszych rzeczy, wzięłam ręcznik i wytarłam się. Jak byłam już wystarczająco sucha, usiadłam. - Gdzie Itachi? - zapytałam.
- Nie wiem. - odpowiedział, siadając obok. - Wiesz, pierwszy raz widziałem, że naprawdę śmiałaś. - powiedział, patrząc na ludzi.
- Bo pierwszy raz się świetnie bawiłam. - uśmiechnęłam się.
- Czyli, że uważasz, że nie jestem taki zły? - zapytał, patrząc się na mnie.
- Dzisiejszego dnia nie byłeś zły. Zobaczymy, co przyniosą następne dni, to może zmienię zdanie o Tobie. - uśmiechnęłam się. - Ale dzisiaj wydałeś mi się inny niż podczas kolacji. - oznajmiłam.
- Może kiedyś się dowiesz czemu tak się stało. - powiedział tajemniczo. Spojrzałam się na niego. Wyglądał poważnie.
- Mam nadzieję. - spojrzał na mnie. Również starałam się być poważna.
- Tylko się we mnie nie zakochuj. - powiedział, uśmiechając się chytrze.
- Nie zamierzam. - zamienił się w jednej chwili. Z miłego faceta na zboczeńca.
- O, patrz Twój gołąbek idzie. - pokazał na Itachi'ego.
- To nie jest mój gołąbek. - powiedziałam zła. Znowu wróciłam do bycia wściekłą na niego.
- Wracamy? - zapytał.
- Już? - zapytałam, spoglądając na zegarek w telefonie. Była 18:26. Już tak późno? Widać, że szybko mi upłynął czas z Sasuke. - Tak, wracajmy. - uśmiechnęłam się i zaczęłam się ubierać.
W domu byłam parę minut przed dwudziestą.
- Wróciłam. - krzyknęłam.
- Jestem w salonie. - krzyknęła moja mama.
- Hej. - rzuciłam torbę na fotel, a sama usiadłam obok mamy na kanapie.
- Jak było? - zapytała, ściszając głos w telewizorze.
- Fajnie. Wreszcie nauczyłam się pływać. - zaczęłam zdejmować buty.
- To dobrze.
- A gdzie tata? - zapytałam.
- Jeszcze w pracy.
- Ale jest sobota.
- Jest prawnikiem, więc ma dużo pracy.
- Wiem, ale mógłby chociaż raz na jakiś czas zabrać Cię na kolację.
- Jak będzie miał luźno w pracy to zapewne mnie zabierze. - uśmiechnęła się.
- Dobrze, że chociaż macie dobry kontakt.
- Tak. - powiedziała.
- Jestem kompletnie zmęczona, więc idę do swojego pokoju. Dobranoc. - pocałowałam ją w policzek.
- Dobranoc. - wyszłam z salonu i skierowałam się do pokoju. Wchodząc do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. "Chciałabym, aby Sasuke był taki cały czas."pomyśłałam. Rozmyślałam o nim wiele. Nawet nie wiem kiedy udałam się w objęcia Morfeusza.
***
- Przyniosłem Ci 3-bita. Wiem, jak bardzo go lubisz. - uśmiechnął się i podał mi batonika.
- Dziękuję. - "Nowy sen?"
- Przepraszam. - powiedział po chwili.
- Za co? - zapytałam, nie wiedząc w ogóle o co mu chodzi.
- Za...
***
Obudziłam się. Usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że mam na sobie wciąż wczorajsze ciuchy. "Miałam znowu nowy sen... Czy to oznacza, że jeżeli spotkam się z Sasuke w realu, to mam nowy sen?"pomyślałam.
- Niemożliwe... - szepnęłam i wstałam z łóżka, kierując się do łazienki, aby wziąść szybki prysznic. Kiedy już to zrobiłam założyłam na siebie czarne szorty i różową bluzkę z rękawem 3/4. (KLIK) Włosy związałam w koka. Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół.
- Cześć, mamuś. - powiedziałam, wchodząc do salonu.
- Czekałam, aż wstaniesz. - powiedziała. - Pójdziesz do sklepu i kupisz coś na obiad?
- Pewnie. - rzekłam i wzięłam kartkę do ręki, a mama dyktowała mi co mam kupić. - Ok. To ja idę. Wrócę za niedługo. - powiedziałam, zakładając czarne tenisówki i wyszłam. Dzisiaj również było gorąco.
- Sakura? - odwróciłam się. Był to Sasuke.
- Hej. - uśmiechnęłam się, mając nadzieję, że nie będzie tym zboczonym.
- Cześć, co tutaj robisz? - zapytał.
- Idę do sklepu.
- Aha. Pa. - powiedział i zaczął iść.
- Pa. - powiedziałam i nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Po chwili otworzyłam oczy. Nade mną stał Sasuke.
- Sakura. - powiedział.
- Co się stało? - zapytałam, rozglądając się w około. Zauważyłam, że jesteśmy wciąż na tej samej ulicy.
- Zemdlałaś.
- Rozumiem i przepraszam.
- Chodź. - rzekł i wziął moją ręke i zaczął gdzieś prowadzić.
- Gdzie idziemy?- zapytałam.
- Do mojego domu. - "Co?!'
- Mam bliżej do mojego. - rzekłam.
- Nieprawda, bo już jesteśmy u mnie. - spojrzałam na budynek. Był to średniej wielkości domek. Pociągnął mnie do wejścia. Weszliśmy. Przedpokój był niewielki i w kolorze beżowym. Zdjęłam buty i poszliśmy w głąb. Weszliśmy do salonu. Był wielki.
- Połóż się. - pokazał mi na kanapę. Zrobiłam, to o co mnie poprosił. - Zaraz wrócę. - rzekł i znikł mi z pola widzenia. - Proszę. - powiedział, pojawiając się nagle przy mnie z szklanką wody.
- Dzięki. - usiadłam i wzięłam od niego napój, poczym wzięłam parę łyków. Zauważyłam jak siada na fotelu. Odłożyłam szklankę na stół i z powrotem się położyłam.
- Mogę Ci coś powiedzieć? - zapytałam po chwili.
- Pewnie. - odpowiedział. Poczułam jego wzrok na sobie. Przygryzłam dolną wargę.
- Nie wiem jak zacząć... Poprostu od jakiegoś czasu mam sny... Z Tobą. Nie mam pojęcia co oznaczają. Nawet przed naszym pierwszym spotkaniem, miałam cały czas ten sam sen, ale kiedy się spotkaliśmy na kolacji miałam nowy sen i z każdym naszym spotkaniem miałam nowy sen, kontynuujący poprzedni. - powiedziałam. - Pewnie masz mnie teraz za jakąś idiotkę lub coś takiego. - złapałam się za głowę.
- Nieprawda. - rzekł. - Ja również mam sny o Tobie.
- Pewnie erotyczne. - powiedziałam bez namysłu.
- Nie. W moich snach też jest jakaś historia.
- A co Ci się śni? - zapytałam. Opowiedziałam mi je i okazało się, że są takie same, tylko, że z dwóch stron.
- Dziwne. - powiedziałam.
- I to jak. - podczas naszej rozmowy przesiadł się obok mnie. - Ale może to jakieś przeznaczenie? - zapytał.
- Wierzysz w przeznaczenia?
- Pewnie po mnie tego nie widać, ale tak.
- Masz rację w ogóle tego nie widać. - uśmiechnęłam się, pokazując swoje białe zęby.
- Ej. - zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się na cały głos, prosząc, aby przestał. Kiedy przestał jakimś sposobem leżałam na kanapie, a on na mnie. Patrzyliśmy się w swoje oczy. Nasze twarze się zbliżały, aż wreszcie połączyły się w pocałunku. Na początku całował delikatnie, później zaś namiętniej. Podobało mi się i to bardzo. Odkleił się ode mnie i spojrzał na mnie z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam. Usiedliśmy z powrotem. Jak na razie żadne z nas się nie odzywało.
- Ja już pójdę. - powiedziałam po dłuższej chwili. - Dzięki za wszystko. - uśmiechnęłam się i wyszłam z salonu.
- Poczekaj. - złapała mnie za dłoń, kiedy byłam przy drzwiach.
- O co chodzi? - zapytałam.
- Słuchaj, ja nie jestem naprawdę takim zboczeńcem, ja go poprostu udaję, dlatego nie wiedziałem jak się zachować. - powiedział wciąż trzymając mnie za dłoń.
- Czemu go udajesz? - byłam ciekawa.
- Ponieważ... sam nie wiem czemu go udaję.
- Aha. Ja idę, pa. - złapałam za klamkę. Nagle Sasuke obrócił mnie w swoją stronę i namiętnie pocałował. Oddawałam każdy jego pocałunek.
- Do zobaczenia. - rzekł, kiedy przestał mnie całować.
- Ta, do zobaczenia. - powiedziałam i wyszłam z uśmiechem na twarzy. "Jak on znakomicie całuje..." Rozmarzyłam się i przez to na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam, patrząc na osobę na którą wpadłam.
- Ja również przepraszam. - był to jakiś stary mężczyzna. Na oko miał 60 lat. - Nic Ci nie jest?
- Nie, wszystko w porządku, a Panu?
- Mi też nic nie jest. - uśmiechnął się i zaczął odchodzić. - Patrz przed siebie.
- Pan również. - powiedziałam na tyle głośno, aby mnie usłyszał.
Wróciwszy do domu od razu rzuciłam się na łóżko. "Jutro do szkoły." Westchnęłam i spojrzałam na zegarek. Wskazywał on 19:10. Postanowiłam, że wejdę na facebook'a. Po chwili się już znudziłam, więc odłożyłam go na swoje miejsce i zeszłam do kuchni, aby zjeść kolację. Po 20 minutach wracałam już do swojego pokoju. Kiedy się w nim znalazłam, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki, a by wziąść prysznic. Po jakiś trzydziestu minutach wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozczesywać swoje długie, różowe włosy. Przypomniałam sobie jak Sasuke mnie dzisiaj pocałował. To znaczy, że jesteśmy parą? I jeszcze jak mi powiedział, że nie jest zboczeńcem po prostu się ucieszyłam. A i jeszcze to, że mamy te same sny. Jak to możliwe? A no właśnie skoro dzisiaj spotkałam się z Sasuke, to znaczy, że będzie mi się coś nowego śniło. Rozmyślając tak zasnęłam.
***
- Za to, że nie starałem się abyś mnie pokochała, kiedy powiedziałaś, że mnie nie kochasz. - rzekł i złapał mnie za dłoń. "O co tu chodzi? Nie kocham go?"
- N-nie wiem co powiedzieć. - powiedziałam.
- Nie musisz nic mówić po prostu zakochaj się we mnie. - spojrzałam się na niego i wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
- Ja... - chciałam powiedzieć, że go kocham, ale nie mogłam.
***
Bip, bip, bip...
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku.
- O co w tym chodzi? - szepnęłam i złapałam się za głowę. Siedziałam tak przez parę minut. Wreszcie zeszłam z łóżka i podreptałam do łazienki zrobić poranne czynności. Wróciwszy do pokoju przebrałam się w białą bokserkę z Garflirdem (nie mam pojęcia jak to się pisze dop. autorki) i dżinsowe spodenki. Natomiast na nogi założyłam różowe trampki. (KLIK) Zeszłam na dół i zjadłam jakieś szybki śniadanie, poczym wyszłam z domu, zamykając go.
***
Wracałam właśnie do domu. Dzisiejsze lekcje były strasznie nudne. Zauważyłam jakąś parę całującą się i od razu wróciły mi wspomnienia z pocałunku z Sasuke.
- Sasuke... - powiedział jakiś kobiecy głos. Spojrzałam na nią. Była to ta dziewczyna, która całowała się przed chwilą z chłopakiem. I tym chłopakiem okazał się Sasuke.
- Weź się...
- Sasuke. - nie dokończył, bo mu przerwałam. Spojrzeli na mnie.
- Sakura? - wyszczerzył oczy. - Widziałaś to?
- Tak. - powiedziałam i łzy napłynęły mi do oczu. Myślałam, że coś do mnie czuję, a tu okazało się, że nie.
- To nie tak jak myślisz. - prychnęłam i zaczęłam odchodzić. - Poczekaj. - złapał mnie za dłoń.
- Nie chcę Cię widzieć. Nienawidzę Cię. - powiedziałam, nie patrząc na niego.
- Nie, Ty mnie kochasz. - powiedział. Odwróciłam się do niego.
- Nie. Nigdy Cię nie kochałam. - powiedziałam i odeszłam. "Dobrze mu tak. Niech wie, że nie każda laska się w nim buja."
***
Siedziałam w domu i płakałam. Bolało mnie to, że dał mi nadzieję, a potem zdradził mnie. Nienawidzę go... a jednocześnie wciąż kocham.
- Nie płaczemy. - wbił ktoś nagle do mojego pokoju, aż podskoczyłam ze strachu. Tym kimś okazała się moja kuzynka - Sawa. - Twoja mama do mnie zadzwoniła i powiedziała, że siedzisz w pokoju i płaczesz.
- Skoro przekonałaś się, że to prawda, to możesz iść. - powiedziałam. Zawsze ze sobą tak rozmawiałyśmy. Niby, że się nie lubimy, ale kiedy jesteśmy w potrzebie stajemy się jak siostry.
- Co się stało? - przysiadła się obok mnie na łóżku.
- Chłopak mnie zdradził. - przytuliła mnie od razu.
- Co za dupek. Żeby zdradzić taką dziewczynę? Musi na pewno mieć coś z głową. - nic na to nie odpowiedziałam. - Nie pozwolę Ci płakać. - spojrzałam na nią. - Idziemy na imprezę.
- Nie. - powiedziałam szybko.
- Tak, tak.
- Nie.
- No chodź będzie fajnie. Proooszę.
- Dobra. - zgodziłam się.
- Yeah! - skoczyła ze szczęścia. - A więc teraz czas zrobić się na bóstwo. - uśmiechnęła się pokazując swoje białe zęby.
Po jakiejś godzinie byłyśmy gotowe. Każda z nas założyła czarną sukienkę tylko z innym krojem. Sawa (KLIK) Ja (KLIK) Na nogi założyłyśmy czarne szpilki. Ja włosy miałam rozpuszczone i na końcach lekko pokręcone, natomiast Sawa miała krótkie włosy tylko do ramion, więc je wyprostowała.
- Czas na imprezę! - krzyknęła i wyszłyśmy z mojego domu.
***
Wracałam do domu ciemnymi uliczkami Tokio sama, ponieważ Sawa wyszła z jakimś chłopakiem. Ledwo co trzymałam się na nogach tyle wypiłam. Nie mam pojęcia nawet która jest teraz godzina.
- Jaka laska. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Dzięki. - cmoknęłam ustami.
- Zabawimy się? - zapytał jeden. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam na niego uwodzicielsko. Alkohol robił swoje.
- Nie. - odpowiedziałam i śmiejąc się odeszłam.
- Nie kpij sobie ze mnie. - szarpnął mnie za ramię.
- Ale ja to lubię. - przejechałam palcem po jego klatce piersiowej.
- Chodź. - zaczął mnie ciągnąc w nieznaną mi stronę.
- Nie. - zaczęłam się wyrywać. - Pomóż mi. - zawołałam do chłopaka, który akurat przechodził. "Sasuke?"
- Puśćcie ją. - powiedział groźnie.
- Nie. - odpowiedział ten który mnie trzymał.
- Tak. - odezwałam się i za to zostałam ukarana, a mianowicie do stałam liścia w policzek. Złapałam się za bolące miejsce. - Ty gnoju. - powiedziałam wściekła i uderzyłam go w czułe miejsce, po czym zaczęłam uciekać. W butach na obcasach było to trudne, więc je zdjęłam.
- Zaczekaj. - usłyszałam, a chwile później poczułam, że ktoś mnie zatrzymuje.
- Zostaw mnie. - rzekłam i spojrzałam na osobę, która mnie zatrzymała. Był to Sasuke. - Czego chcesz? - zapytałam, ale nie doczekałam się odpowiedzi, ponieważ zemdlałam. Ostatnie co widziałam, to jego czarne oczy.
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz?
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - przypomniałam sobie co mi zrobił.
- Przyniosłem Ci 3-bita. Wiem, jak bardzo go lubisz. - uśmiechnął się i podał mi batonika.
- Dzięki. - powiedziałam ozięble.
- Przepraszam. - powiedział po chwili.
- Za co? - zapytałam, nie wiedząc w ogóle o co mu chodzi.
- Za to, że nie starałem się abyś mnie pokochała, kiedy powiedziałaś, że mnie nie kochasz. - rzekł i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na nasze dłonie.
- Nie musisz nic mówić po prostu zakochaj się we mnie. - spojrzałam się na niego i wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
- Ja... - uświadomiłam sobie, że to wszystko jest tak jak w moich snach. To była moja przyszłość? Ale czemu mi się to śniło? Może chciało, abym była z Sasuke? Uśmiechnęłam się. Nie wiem czy te sny chciały, żebym była z Sasuke, ale ja bardzo chcę być z nim.
- Czemu się uśmiechasz tak zadziornie? - zapytał, przywracając mnie tym na ziemię.
- Kocham Cię. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.
- Myślałem, że mnie nie kochasz.
- Powiedziałam to pod wpływem chwili. - uśmiechnęłam się, natomiast Sasuke usiadł na łóżku i zaczął mnie namiętnie całować. Oddawałam każdy jego pocałunek.
- Brakowało mi Twoich pocałunków. - przerwał pocałunki.
- Przecież tylko raz się całowaliśmy.
- I tym jednym pocałunkiem sprawiłaś, że będę już tylko Twój. - powiedział i zaczął mnie znów całować.
************************
Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Kolejna jednopartówka pojawi się jak jakiś fajny pomysł wpadanie mi do głowy.
Do zobaczenia ;3
czwartek, 28 marca 2013
niedziela, 17 marca 2013
Sen cz.1
Impreza.
Alkohol.
Taniec.
Zabawa.
Romans.
Tańczyłam całą noc. Piłam. I co najważniejsze świetnie się bawiłam. Wracałam właśnie do domu ciemnymi uliczkami Tokio, ledwo trzymając się na nogach.
- Jaka laska. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Dzięki. - cmoknęłam ustami.
- Zabawimy się? - zapytał jeden. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam się na niego uwodzicielsko.
- Nie. - odpowiedziałam i śmiejąc się odeszłam.
- Nie kpij sobie ze mnie. - szarpnął mnie za ramię.
- Ale ja to lubię. - przejechałam palcem po jego klatce piersiowej.
- Chodź. - zaczął ciągnąć mnie w nieznaną mi stronę.
- Nie. - zaczęłam sie wyrywać. - Pomóż mi. - zawołałam do chłopaka, który akurat przechodził.
- Puście ją. - powiedział od niechcenia.
- Nie. - odpowiedział ten, który mnie trzymał.
- Tak. - odezwałam się i za to zostałam ukarana, a mianowicie dostałam z liścia w policzek. Złapałam się za bolące miejsce. - Ty gnoju. - powiedziałam wściekła i uderzyłam go w czułe miejsce, po czym zaczęłam uciekać. W butach na obcasach było to trudne, więc je zdjęłam.
- Zaczekaj. - usłyszałam, a chwile później poczułam, że ktoś mnie zatrzymuje.
- Zostaw mnie. - rzekłam i spojrzałam na osobę, która mnie zatrzymała. Był to ten chłopak, którego prosiłam o pomoc. - Czego chcesz? - był ode mnie trochę wyższy.
- Niczego. - powiedział, a mi zaczęło się robić ciemno przed oczami. Ostatnie co widziałam, to jego oczy.
***
Bip, bip, bip...
"Cholerny budzik' pomyślałam i wyłączyłam go. Podniosłam się do pozycji siedzącej. "Znowu ten sam sen." Przetarłam oczy i zeszłam z łóżka. Powędrowałam do łazienki, biorąc ze sobą jakieś ciuchy. Kiedy byłam już w łazience zdjęłam piżamę oraz bielizne. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę. Po moim ciele zaczęły lecieć ciepłe kropelki wody.
Tak w ogóle nazywam się Sakura Haruno i mam 16 lat. Moje włosy są koloru różowego, a oczy zielonego. Od kiedy ukończyłam szesnastkę zaczęłam mieć cały czas ten sam sen. Nie mam pojęcia co on oznacza, ale mam nadzieję, że się wkrótce dowiem.
Zakręciłam wodę i wyszłam. Wytarłam się puchowym ręcznikiem. Później założyłam na siebie czystą bieliznę, a na to ciuchy, które wzięłam ze sobą z pokoju, czyli dżinsowe spodnie i szarą bokserkę z serduszkiem. Włosy wysuszyłam i rozczesałam. Były one długie, bo, aż do pępka. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni, żeby zjeść jakieś śniadanie. Uszykowałam sobie kanapki z serem. Zjadłam je szybko. I po raz pierwszy tego ranka spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:23. Poszłam do swojego pokoju i zabrałam swoją torbę, po czym znowu zeszłam na dół. Założyłam buty oraz skórzaną kurtkę i wyszłam z domu, zamykając go. Szłam powoli. Lubiłam to. Cisza, to coś co kocham. Nienawidzę jak jestem w środku zainteresowania.
Po paru minutach doszłam do szkoły. Byłam w niej piersza z uczniów. Udałam się do klasy. Kiedy już w niej byłam usiadłam na swoje miejsce i czekałam na resztę.
***
Koniec lekcji. Wyszłam z budynku zwanym szkołą i udałam się w stronę domu. Było nawet ciepło. Wreszcie czułam, że już za niedługo wakacje, bo za jakiś miesiąc.
Weszłam do domu i zdjęłam buty.
- Sakura! - usłyszałam moją mamę.
- Co?! - odkrzyknęłam.
- Chodź do mnie! Jestem w kuchni!
- Już, już! - zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na swoje miejsce. - O co chodzi? - zapytałam, wchodząc do kuchni.
- Dzisiaj przychodzą do nas goście. Masz się ładnie ubrać i o 7 pojawić się na kolacji. - wytłumaczyła.
- Dobrze, dobrze. - pocałowałam ją w policzek i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 16:52. Odrobiłam lekcję i się trochę pouczyłam. O osiemnastej zaczęłam się przygotowywać do kolacji. Założyłam na siebie różową sukienkę, a na to żakiet. (KLIK) Włosy wyprostowałam. Spojrzałam na swoje odbiecie w lustrze. "Ślicznie."pomyślałam. Postanowiłam, że zejde na dół i pomogę w czymś mamie.
- Mamo, pomóc Ci w czymś? - zapytałam, wchodząc d kuchni.
- Nakryj do stołu. - powiedziała i pokazała mi na talerze, sztuczce itd.
- Oki. - wzięłam się do roboty. Po chwili stół był już nakryty. Wróciłam do kuchni. - A tak w ogóle kto przychodzi?
- Państwo Uchiha z synami. - odpowiedziała. "Nie znam ich." - Ślicznie wylądasz. - powiedziała z uśmiechem patrząc na mnie.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się. - Ty też mamuś wyglądasz ślicznie. - przytuliłam ją.
Chociaż jestem jedynaczką to nie jestem rozkapryśniona i na dodatek mam bardzo dobry kontakt z rodzicami. Cieszę się, że mam takich rodziców, którzy w pełni mi ufają.
- Moje dwie ślicznotki. - rzekł mój tata, wchodząc do kuchni. Odkleiłam się od mamy i uśmiechnęłam się do niego. Natomiast on pocałował swoją żonę przelotnie w usta.
Dzwonek do drzwi.
- Pójde otworzyć. - oznajmił tata i wyszedł z kuchni otworzyć drzwi. A ja i mama skierowałyśmy się do jadalni. Czekałyśmy chwile zanim się pojawili.
- Dobry wieczór. - powiedziałam razem z mamą uśmiechając się.
- Dobry wieczór. - również się przywitali. Moim oczą ukazał się chłopak ze snu... Stałam zamurowana patrząc się na niego.
- Jestem Itachi, a to mój brat Sasuke. - powiedział długowłosy chłopak, którego wczesniej nie zauważyłam.
- S-Sakura. Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
- Nam rownież. - odezwał się Sasuke, czyli chłopak ze snu.
- Siadajcie. - powiedziała moja mama. Na moje nieszczęście miejsce obok mnie zajął Sasuke. Całą kolację siedziałam cicho, tylko czasami odpowidałam na jakieś pytania, które zadawali mi państwo Uchiha.
Po kolacji nasi rodzice kazali nam ze sobą pogadać, więc poszliśmy do mojego pokoju. Starałam się być normalna.
- To tutaj. - powiedziałam, wchodząc do mojego pokoju.
- Przytulny. - rzekł Itachi z usmiechem. Natomiast Sasuke usiadł na łóżku.
- Wygodny. - powiedział. - Musi się fajnie na nim....
- Sasuke. - przerwał mu Itachi. - Możesz chociaż raz o tym nie wspominać? - zapytał.
- Mógłbym, ale wtedy by nie było zabawy. - spojrzał na mnie. "Zboczeniec"pomyślałam. - Usiądź obok mnie. - poklepał miejsce obok siebie.
- Dzięki, ale wolę zostać w tej odległości od Ciebie. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. "Czemu akurat on musi mi się śnić?"
- Jak chcesz. - położył się na moim łóżku. - Ale czemu się tak wczesniej we mnie wpatrywałaś?
- Wydawało mi sie, że kiedys Cię już widziałam. - odpowiedziałam.
- A widzieliśmy się?
- Możliwe. - uśmiechnął się.
- Sakura, chodzisz jeszcze do liceum? - zapytał Itachi.
- Tak, do pierwszej klasy, a Wy?
- Ja studiuje. - rzekł starszy brat.
- Ostatni rok liceum.
- A co studiujesz Itachi? - zapytałam ciekawa.
- Prawo.
- Aha. - uśmiechnęłam się przyjacielsko.
I tak jakaś godzina nam minęła na gadaniu. Pożegnałam się z nimi oraz z ich rodzicami. Kiedy odjechali wróciłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżame. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Sprawdziłam facebook'a. Po jakiś 15 minutach wyłączyłam go i odłożyłam na swoje miejsce. Po czym wróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zaczęłam rozmyślać. Co oznacza to, że się wreszcie spotkalismy? I dlaczego musi on być takim zboczeńcem? Już wolę jego brata. O wiele, wiele bardziej wolę Itachi'ego.
Kołdra pachniała męskimi perfumami? A no przecież Sasuke leżał cały czas na moim łóżku. Pachnie tak wspaniale... Zasnęłam rozkoszując się tym zapachem.
***
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
Bip, bip, bip...
Otworzyłam oczy i wyłączyłam budzik. Usiadłam na łóżku, dotykając nogami podłogi. "Inny sen..." Uśmiechnęłam się. Dawno nie miałam jakiegoś innego snu. Tak się cieszę.
Dzień minął mi szybko. Nie mogę się doczekać, aż będę miała jakiś nowy sen. Odrobiłam szybko lekcje. Zjadłam kolacje. Umyłam się. I wreszcie ten sen, którego tak bardzo pragnęłam.
***
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
"To ten sam sen."pomyślałam i wstałam. Dzisiaj jest sobota. Nie mam zielonego pojęcia co będę robić.
- Sakura! - krzyknęła moja mama. - Chodź na dół!
- Już! - odkrzyknełam i powoli zeszłam na dół. - O co chodzi, mamo? - zapytałam, wchodząc do salonu.
- Masz gości. - pokazała na kanape, spojrzałam tam. Siedział tam Sasuke i Itachi. "Co oni tu do cholery robią?"
- Co wy tu robicie? - zapytałam.
- Postanowiliśmy zabrać Cię na plaże. - powiedział Itachi.
- To dobry pomysł, Sakurcia. Idź. - powiedziała moja mama.
- Nie, dzieki. - rzekłam i odwróciłam się, żeby wyjść z salonu.
- Jest ładna pogoda. No chodź. - ponowił próbę Itachi.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie lubiłam takich wypadów, a zwłaszcza z osobami, których w ogóle nie znam.
- Masz zamiar siedzieć cały dzień w domu? Skoro jest taka ładna pogoda, to chodź z nami. Będzie fajnie. - powiedział Sasuke. "Zmienił się od wczorajszego wieczoru?"
- No dobra. - zgodziłam się.
- Widzisz, mówiłem Ci, że to podziała. - powiedział do brata. - Będzie fajnie. - puścił mi oczko.
- Zmieniłam zdanie, jednak zostaje w domu. - powiedziałam.
- Ej, obiecałaś, że pójdziesz. - powiedział Itachi. - A obietnic się nie łamie.
- Okej. - westchnęłam i wróciłam do pokoju, aby się spakować. Na siebie załozyłam różowy top na ramiączkach i dżinsowe szorty. Na nogi założyłam brązowe koturny, a włosy związałam w koka. (KLIK) Na głowe założyłam okulary i wzięłam torbę, po czym zeszłam na dół.
- Idziemy? - zapytałam. Obydwaj spojrzeli się na mnie. Ich wzrok przeszywał mnie na wylot. Odkrząchnęłam.
- Co? - zapytał Sasuke.
- Idziemy? - powtórzyłam pytanie.
- Ah, tak. - rzekł Itachi i wziął ode mnie torbę. Skierowaliśmy się do jego samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera.
- Ej, ja tam siedzę Itachi. - rzekł Sasuke.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odrzekł. Usiadłam na miejscu.
- W takim razie ja prowadzę. - rzekł Sasuke i zajął szybko miejsce kierowcy.
- Ej, ja prowadzę. - powiedział wściekły Itachi.
- Siadaj z tyłu jeżeli chcesz jechać. - pokazał mu język i włączył silnik. Itachi nie miał wyboru i zajął miejsce z tyłu. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - zapytał Sasuke.
- Z was. - uśmiechnęłam się. Nie odpowiedział nic, tylko zaczął jechać.
*******************************
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Część druga powinna ukazać się za niedługo ;3
Alkohol.
Taniec.
Zabawa.
Romans.
Tańczyłam całą noc. Piłam. I co najważniejsze świetnie się bawiłam. Wracałam właśnie do domu ciemnymi uliczkami Tokio, ledwo trzymając się na nogach.
- Jaka laska. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Dzięki. - cmoknęłam ustami.
- Zabawimy się? - zapytał jeden. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam się na niego uwodzicielsko.
- Nie. - odpowiedziałam i śmiejąc się odeszłam.
- Nie kpij sobie ze mnie. - szarpnął mnie za ramię.
- Ale ja to lubię. - przejechałam palcem po jego klatce piersiowej.
- Chodź. - zaczął ciągnąć mnie w nieznaną mi stronę.
- Nie. - zaczęłam sie wyrywać. - Pomóż mi. - zawołałam do chłopaka, który akurat przechodził.
- Puście ją. - powiedział od niechcenia.
- Nie. - odpowiedział ten, który mnie trzymał.
- Tak. - odezwałam się i za to zostałam ukarana, a mianowicie dostałam z liścia w policzek. Złapałam się za bolące miejsce. - Ty gnoju. - powiedziałam wściekła i uderzyłam go w czułe miejsce, po czym zaczęłam uciekać. W butach na obcasach było to trudne, więc je zdjęłam.
- Zaczekaj. - usłyszałam, a chwile później poczułam, że ktoś mnie zatrzymuje.
- Zostaw mnie. - rzekłam i spojrzałam na osobę, która mnie zatrzymała. Był to ten chłopak, którego prosiłam o pomoc. - Czego chcesz? - był ode mnie trochę wyższy.
- Niczego. - powiedział, a mi zaczęło się robić ciemno przed oczami. Ostatnie co widziałam, to jego oczy.
***
Bip, bip, bip...
"Cholerny budzik' pomyślałam i wyłączyłam go. Podniosłam się do pozycji siedzącej. "Znowu ten sam sen." Przetarłam oczy i zeszłam z łóżka. Powędrowałam do łazienki, biorąc ze sobą jakieś ciuchy. Kiedy byłam już w łazience zdjęłam piżamę oraz bielizne. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę. Po moim ciele zaczęły lecieć ciepłe kropelki wody.
Tak w ogóle nazywam się Sakura Haruno i mam 16 lat. Moje włosy są koloru różowego, a oczy zielonego. Od kiedy ukończyłam szesnastkę zaczęłam mieć cały czas ten sam sen. Nie mam pojęcia co on oznacza, ale mam nadzieję, że się wkrótce dowiem.
Zakręciłam wodę i wyszłam. Wytarłam się puchowym ręcznikiem. Później założyłam na siebie czystą bieliznę, a na to ciuchy, które wzięłam ze sobą z pokoju, czyli dżinsowe spodnie i szarą bokserkę z serduszkiem. Włosy wysuszyłam i rozczesałam. Były one długie, bo, aż do pępka. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni, żeby zjeść jakieś śniadanie. Uszykowałam sobie kanapki z serem. Zjadłam je szybko. I po raz pierwszy tego ranka spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:23. Poszłam do swojego pokoju i zabrałam swoją torbę, po czym znowu zeszłam na dół. Założyłam buty oraz skórzaną kurtkę i wyszłam z domu, zamykając go. Szłam powoli. Lubiłam to. Cisza, to coś co kocham. Nienawidzę jak jestem w środku zainteresowania.
Po paru minutach doszłam do szkoły. Byłam w niej piersza z uczniów. Udałam się do klasy. Kiedy już w niej byłam usiadłam na swoje miejsce i czekałam na resztę.
***
Koniec lekcji. Wyszłam z budynku zwanym szkołą i udałam się w stronę domu. Było nawet ciepło. Wreszcie czułam, że już za niedługo wakacje, bo za jakiś miesiąc.
Weszłam do domu i zdjęłam buty.
- Sakura! - usłyszałam moją mamę.
- Co?! - odkrzyknęłam.
- Chodź do mnie! Jestem w kuchni!
- Już, już! - zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na swoje miejsce. - O co chodzi? - zapytałam, wchodząc do kuchni.
- Dzisiaj przychodzą do nas goście. Masz się ładnie ubrać i o 7 pojawić się na kolacji. - wytłumaczyła.
- Dobrze, dobrze. - pocałowałam ją w policzek i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 16:52. Odrobiłam lekcję i się trochę pouczyłam. O osiemnastej zaczęłam się przygotowywać do kolacji. Założyłam na siebie różową sukienkę, a na to żakiet. (KLIK) Włosy wyprostowałam. Spojrzałam na swoje odbiecie w lustrze. "Ślicznie."pomyślałam. Postanowiłam, że zejde na dół i pomogę w czymś mamie.
- Mamo, pomóc Ci w czymś? - zapytałam, wchodząc d kuchni.
- Nakryj do stołu. - powiedziała i pokazała mi na talerze, sztuczce itd.
- Oki. - wzięłam się do roboty. Po chwili stół był już nakryty. Wróciłam do kuchni. - A tak w ogóle kto przychodzi?
- Państwo Uchiha z synami. - odpowiedziała. "Nie znam ich." - Ślicznie wylądasz. - powiedziała z uśmiechem patrząc na mnie.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się. - Ty też mamuś wyglądasz ślicznie. - przytuliłam ją.
Chociaż jestem jedynaczką to nie jestem rozkapryśniona i na dodatek mam bardzo dobry kontakt z rodzicami. Cieszę się, że mam takich rodziców, którzy w pełni mi ufają.
- Moje dwie ślicznotki. - rzekł mój tata, wchodząc do kuchni. Odkleiłam się od mamy i uśmiechnęłam się do niego. Natomiast on pocałował swoją żonę przelotnie w usta.
Dzwonek do drzwi.
- Pójde otworzyć. - oznajmił tata i wyszedł z kuchni otworzyć drzwi. A ja i mama skierowałyśmy się do jadalni. Czekałyśmy chwile zanim się pojawili.
- Dobry wieczór. - powiedziałam razem z mamą uśmiechając się.
- Dobry wieczór. - również się przywitali. Moim oczą ukazał się chłopak ze snu... Stałam zamurowana patrząc się na niego.
- Jestem Itachi, a to mój brat Sasuke. - powiedział długowłosy chłopak, którego wczesniej nie zauważyłam.
- S-Sakura. Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
- Nam rownież. - odezwał się Sasuke, czyli chłopak ze snu.
- Siadajcie. - powiedziała moja mama. Na moje nieszczęście miejsce obok mnie zajął Sasuke. Całą kolację siedziałam cicho, tylko czasami odpowidałam na jakieś pytania, które zadawali mi państwo Uchiha.
Po kolacji nasi rodzice kazali nam ze sobą pogadać, więc poszliśmy do mojego pokoju. Starałam się być normalna.
- To tutaj. - powiedziałam, wchodząc do mojego pokoju.
- Przytulny. - rzekł Itachi z usmiechem. Natomiast Sasuke usiadł na łóżku.
- Wygodny. - powiedział. - Musi się fajnie na nim....
- Sasuke. - przerwał mu Itachi. - Możesz chociaż raz o tym nie wspominać? - zapytał.
- Mógłbym, ale wtedy by nie było zabawy. - spojrzał na mnie. "Zboczeniec"pomyślałam. - Usiądź obok mnie. - poklepał miejsce obok siebie.
- Dzięki, ale wolę zostać w tej odległości od Ciebie. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. "Czemu akurat on musi mi się śnić?"
- Jak chcesz. - położył się na moim łóżku. - Ale czemu się tak wczesniej we mnie wpatrywałaś?
- Wydawało mi sie, że kiedys Cię już widziałam. - odpowiedziałam.
- A widzieliśmy się?
- Możliwe. - uśmiechnął się.
- Sakura, chodzisz jeszcze do liceum? - zapytał Itachi.
- Tak, do pierwszej klasy, a Wy?
- Ja studiuje. - rzekł starszy brat.
- Ostatni rok liceum.
- A co studiujesz Itachi? - zapytałam ciekawa.
- Prawo.
- Aha. - uśmiechnęłam się przyjacielsko.
I tak jakaś godzina nam minęła na gadaniu. Pożegnałam się z nimi oraz z ich rodzicami. Kiedy odjechali wróciłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżame. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Sprawdziłam facebook'a. Po jakiś 15 minutach wyłączyłam go i odłożyłam na swoje miejsce. Po czym wróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zaczęłam rozmyślać. Co oznacza to, że się wreszcie spotkalismy? I dlaczego musi on być takim zboczeńcem? Już wolę jego brata. O wiele, wiele bardziej wolę Itachi'ego.
Kołdra pachniała męskimi perfumami? A no przecież Sasuke leżał cały czas na moim łóżku. Pachnie tak wspaniale... Zasnęłam rozkoszując się tym zapachem.
***
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
Bip, bip, bip...
Otworzyłam oczy i wyłączyłam budzik. Usiadłam na łóżku, dotykając nogami podłogi. "Inny sen..." Uśmiechnęłam się. Dawno nie miałam jakiegoś innego snu. Tak się cieszę.
Dzień minął mi szybko. Nie mogę się doczekać, aż będę miała jakiś nowy sen. Odrobiłam szybko lekcje. Zjadłam kolacje. Umyłam się. I wreszcie ten sen, którego tak bardzo pragnęłam.
***
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
"To ten sam sen."pomyślałam i wstałam. Dzisiaj jest sobota. Nie mam zielonego pojęcia co będę robić.
- Sakura! - krzyknęła moja mama. - Chodź na dół!
- Już! - odkrzyknełam i powoli zeszłam na dół. - O co chodzi, mamo? - zapytałam, wchodząc do salonu.
- Masz gości. - pokazała na kanape, spojrzałam tam. Siedział tam Sasuke i Itachi. "Co oni tu do cholery robią?"
- Co wy tu robicie? - zapytałam.
- Postanowiliśmy zabrać Cię na plaże. - powiedział Itachi.
- To dobry pomysł, Sakurcia. Idź. - powiedziała moja mama.
- Nie, dzieki. - rzekłam i odwróciłam się, żeby wyjść z salonu.
- Jest ładna pogoda. No chodź. - ponowił próbę Itachi.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie lubiłam takich wypadów, a zwłaszcza z osobami, których w ogóle nie znam.
- Masz zamiar siedzieć cały dzień w domu? Skoro jest taka ładna pogoda, to chodź z nami. Będzie fajnie. - powiedział Sasuke. "Zmienił się od wczorajszego wieczoru?"
- No dobra. - zgodziłam się.
- Widzisz, mówiłem Ci, że to podziała. - powiedział do brata. - Będzie fajnie. - puścił mi oczko.
- Zmieniłam zdanie, jednak zostaje w domu. - powiedziałam.
- Ej, obiecałaś, że pójdziesz. - powiedział Itachi. - A obietnic się nie łamie.
- Okej. - westchnęłam i wróciłam do pokoju, aby się spakować. Na siebie załozyłam różowy top na ramiączkach i dżinsowe szorty. Na nogi założyłam brązowe koturny, a włosy związałam w koka. (KLIK) Na głowe założyłam okulary i wzięłam torbę, po czym zeszłam na dół.
- Idziemy? - zapytałam. Obydwaj spojrzeli się na mnie. Ich wzrok przeszywał mnie na wylot. Odkrząchnęłam.
- Co? - zapytał Sasuke.
- Idziemy? - powtórzyłam pytanie.
- Ah, tak. - rzekł Itachi i wziął ode mnie torbę. Skierowaliśmy się do jego samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera.
- Ej, ja tam siedzę Itachi. - rzekł Sasuke.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odrzekł. Usiadłam na miejscu.
- W takim razie ja prowadzę. - rzekł Sasuke i zajął szybko miejsce kierowcy.
- Ej, ja prowadzę. - powiedział wściekły Itachi.
- Siadaj z tyłu jeżeli chcesz jechać. - pokazał mu język i włączył silnik. Itachi nie miał wyboru i zajął miejsce z tyłu. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - zapytał Sasuke.
- Z was. - uśmiechnęłam się. Nie odpowiedział nic, tylko zaczął jechać.
*******************************
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Część druga powinna ukazać się za niedługo ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)