Po jakiejś godzinie jechania samochodem w ciszy dotarliśmy na miejsce. Sasuke zgasił silnik i wyszedł z samochodu. Myślałam, że otworzy mi drzwi, jednak się pomyliłam, to jego brat je otworzył i pomógł mi wysiąść. Natomiast Sasuke poszedł już na plażę.
- Sory za niego. - powiedział Itachi.
- Spoko. Przecież to nie Twoja wina, że on taki jest. - uśmiechnęłam się. Dalej szliśmy w ciszy. Znaleźliśmy dobre miejsce i usiedliśmy na ręczniku.
- Ej, nie idziecie pływać? - zapytał Sasuke, podchodząc do nas. - Przeszkodziłem Wam, gołąbeczki?
- Nie. - powiedziałam.
- Idziesz Sakura? - zapytał Itachi zdejmując koszulkę.
- Pływać? - zapytałam głupia.
- Nie, pojeździć na jednorożcu. - zakpił Sasuke.
- Nie umiem pływać. - zignorowałam go.
- Naprawdę? - rzekł Itachi zaskoczony.
- Naprawdę. - uśmiechnęłam się. - Poopalam się. - zaczęłam ściągać z siebie ciuchy, ponieważ na sobie miałam już strój kąpielowy. Był on dwuczęściowy w czarno-białe paski. Usiadłam z powrotem i założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne. - Idźcie już, a nie stoicie tu. - powiedziałam do chłopaków. Poszli, a ja się położyłam. Słońce strasznie prażyło. Mieli rację, dzisiejsza pogoda jest idealna na wypad nad morze.
Siedziałam tak jakieś półgodziny. Oczywiście czasami odwracając się na brzuch, żeby opalić plecy i na odwrót.
- Wiesz jaka ciepła woda? - zapytał Sasuke, ochlapując mnie wodą ze swoich włosów.
- Czuje. - powiedziałam zła i usiadłam, ściągając okulary. - Czego chcesz? - zapytałam. Nigdy wcześniej nie odzywałam się z taką nienawiścią.
- Chodź popływać. - chyba nie przejął się za bardzo tą moją nienawiścią.
- Nie umiem pływać. - powiedziałam.
- To Cię nauczę. - uśmiechnął się.
- Pewnie masz w tym jakiś ukryty cel, więc nie, dzięki. Wolę do końca życia nie umieć pływać.
- Obiecuję, że nie mam żadnego ukrytego celu. - spojrzałam na niego. Wydawał się mówić prawdę. Westchnęłam.
- Okej. - uśmiechnął się i złapał mnie za dłoń, ciągnąc w stronę wody. Wbiegliśmy do wody. Przez cały czas się śmiałam.
- No to zaczynamy naukę. - rzekł. Uśmiechnęłam się. Półgodziny później umiałam już pływać. Myliłam się. Sasuke jest dobrym nauczycielem. Chociaż czasami dawał mi jakieś obraźliwe komentarze, to i tak się świetnie bawiłam.
- Dziękuję. - rzekłam, kiedy wychodziliśmy z wody. Nic nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Kiedy doszliśmy do naszych rzeczy, wzięłam ręcznik i wytarłam się. Jak byłam już wystarczająco sucha, usiadłam. - Gdzie Itachi? - zapytałam.
- Nie wiem. - odpowiedział, siadając obok. - Wiesz, pierwszy raz widziałem, że naprawdę śmiałaś. - powiedział, patrząc na ludzi.
- Bo pierwszy raz się świetnie bawiłam. - uśmiechnęłam się.
- Czyli, że uważasz, że nie jestem taki zły? - zapytał, patrząc się na mnie.
- Dzisiejszego dnia nie byłeś zły. Zobaczymy, co przyniosą następne dni, to może zmienię zdanie o Tobie. - uśmiechnęłam się. - Ale dzisiaj wydałeś mi się inny niż podczas kolacji. - oznajmiłam.
- Może kiedyś się dowiesz czemu tak się stało. - powiedział tajemniczo. Spojrzałam się na niego. Wyglądał poważnie.
- Mam nadzieję. - spojrzał na mnie. Również starałam się być poważna.
- Tylko się we mnie nie zakochuj. - powiedział, uśmiechając się chytrze.
- Nie zamierzam. - zamienił się w jednej chwili. Z miłego faceta na zboczeńca.
- O, patrz Twój gołąbek idzie. - pokazał na Itachi'ego.
- To nie jest mój gołąbek. - powiedziałam zła. Znowu wróciłam do bycia wściekłą na niego.
- Wracamy? - zapytał.
- Już? - zapytałam, spoglądając na zegarek w telefonie. Była 18:26. Już tak późno? Widać, że szybko mi upłynął czas z Sasuke. - Tak, wracajmy. - uśmiechnęłam się i zaczęłam się ubierać.
W domu byłam parę minut przed dwudziestą.
- Wróciłam. - krzyknęłam.
- Jestem w salonie. - krzyknęła moja mama.
- Hej. - rzuciłam torbę na fotel, a sama usiadłam obok mamy na kanapie.
- Jak było? - zapytała, ściszając głos w telewizorze.
- Fajnie. Wreszcie nauczyłam się pływać. - zaczęłam zdejmować buty.
- To dobrze.
- A gdzie tata? - zapytałam.
- Jeszcze w pracy.
- Ale jest sobota.
- Jest prawnikiem, więc ma dużo pracy.
- Wiem, ale mógłby chociaż raz na jakiś czas zabrać Cię na kolację.
- Jak będzie miał luźno w pracy to zapewne mnie zabierze. - uśmiechnęła się.
- Dobrze, że chociaż macie dobry kontakt.
- Tak. - powiedziała.
- Jestem kompletnie zmęczona, więc idę do swojego pokoju. Dobranoc. - pocałowałam ją w policzek.
- Dobranoc. - wyszłam z salonu i skierowałam się do pokoju. Wchodząc do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. "Chciałabym, aby Sasuke był taki cały czas."pomyśłałam. Rozmyślałam o nim wiele. Nawet nie wiem kiedy udałam się w objęcia Morfeusza.
***
- Przyniosłem Ci 3-bita. Wiem, jak bardzo go lubisz. - uśmiechnął się i podał mi batonika.
- Dziękuję. - "Nowy sen?"
- Przepraszam. - powiedział po chwili.
- Za co? - zapytałam, nie wiedząc w ogóle o co mu chodzi.
- Za...
***
Obudziłam się. Usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że mam na sobie wciąż wczorajsze ciuchy. "Miałam znowu nowy sen... Czy to oznacza, że jeżeli spotkam się z Sasuke w realu, to mam nowy sen?"pomyślałam.
- Niemożliwe... - szepnęłam i wstałam z łóżka, kierując się do łazienki, aby wziąść szybki prysznic. Kiedy już to zrobiłam założyłam na siebie czarne szorty i różową bluzkę z rękawem 3/4. (KLIK) Włosy związałam w koka. Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół.
- Cześć, mamuś. - powiedziałam, wchodząc do salonu.
- Czekałam, aż wstaniesz. - powiedziała. - Pójdziesz do sklepu i kupisz coś na obiad?
- Pewnie. - rzekłam i wzięłam kartkę do ręki, a mama dyktowała mi co mam kupić. - Ok. To ja idę. Wrócę za niedługo. - powiedziałam, zakładając czarne tenisówki i wyszłam. Dzisiaj również było gorąco.
- Sakura? - odwróciłam się. Był to Sasuke.
- Hej. - uśmiechnęłam się, mając nadzieję, że nie będzie tym zboczonym.
- Cześć, co tutaj robisz? - zapytał.
- Idę do sklepu.
- Aha. Pa. - powiedział i zaczął iść.
- Pa. - powiedziałam i nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Po chwili otworzyłam oczy. Nade mną stał Sasuke.
- Sakura. - powiedział.
- Co się stało? - zapytałam, rozglądając się w około. Zauważyłam, że jesteśmy wciąż na tej samej ulicy.
- Zemdlałaś.
- Rozumiem i przepraszam.
- Chodź. - rzekł i wziął moją ręke i zaczął gdzieś prowadzić.
- Gdzie idziemy?- zapytałam.
- Do mojego domu. - "Co?!'
- Mam bliżej do mojego. - rzekłam.
- Nieprawda, bo już jesteśmy u mnie. - spojrzałam na budynek. Był to średniej wielkości domek. Pociągnął mnie do wejścia. Weszliśmy. Przedpokój był niewielki i w kolorze beżowym. Zdjęłam buty i poszliśmy w głąb. Weszliśmy do salonu. Był wielki.
- Połóż się. - pokazał mi na kanapę. Zrobiłam, to o co mnie poprosił. - Zaraz wrócę. - rzekł i znikł mi z pola widzenia. - Proszę. - powiedział, pojawiając się nagle przy mnie z szklanką wody.
- Dzięki. - usiadłam i wzięłam od niego napój, poczym wzięłam parę łyków. Zauważyłam jak siada na fotelu. Odłożyłam szklankę na stół i z powrotem się położyłam.
- Mogę Ci coś powiedzieć? - zapytałam po chwili.
- Pewnie. - odpowiedział. Poczułam jego wzrok na sobie. Przygryzłam dolną wargę.
- Nie wiem jak zacząć... Poprostu od jakiegoś czasu mam sny... Z Tobą. Nie mam pojęcia co oznaczają. Nawet przed naszym pierwszym spotkaniem, miałam cały czas ten sam sen, ale kiedy się spotkaliśmy na kolacji miałam nowy sen i z każdym naszym spotkaniem miałam nowy sen, kontynuujący poprzedni. - powiedziałam. - Pewnie masz mnie teraz za jakąś idiotkę lub coś takiego. - złapałam się za głowę.
- Nieprawda. - rzekł. - Ja również mam sny o Tobie.
- Pewnie erotyczne. - powiedziałam bez namysłu.
- Nie. W moich snach też jest jakaś historia.
- A co Ci się śni? - zapytałam. Opowiedziałam mi je i okazało się, że są takie same, tylko, że z dwóch stron.
- Dziwne. - powiedziałam.
- I to jak. - podczas naszej rozmowy przesiadł się obok mnie. - Ale może to jakieś przeznaczenie? - zapytał.
- Wierzysz w przeznaczenia?
- Pewnie po mnie tego nie widać, ale tak.
- Masz rację w ogóle tego nie widać. - uśmiechnęłam się, pokazując swoje białe zęby.
- Ej. - zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się na cały głos, prosząc, aby przestał. Kiedy przestał jakimś sposobem leżałam na kanapie, a on na mnie. Patrzyliśmy się w swoje oczy. Nasze twarze się zbliżały, aż wreszcie połączyły się w pocałunku. Na początku całował delikatnie, później zaś namiętniej. Podobało mi się i to bardzo. Odkleił się ode mnie i spojrzał na mnie z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam. Usiedliśmy z powrotem. Jak na razie żadne z nas się nie odzywało.
- Ja już pójdę. - powiedziałam po dłuższej chwili. - Dzięki za wszystko. - uśmiechnęłam się i wyszłam z salonu.
- Poczekaj. - złapała mnie za dłoń, kiedy byłam przy drzwiach.
- O co chodzi? - zapytałam.
- Słuchaj, ja nie jestem naprawdę takim zboczeńcem, ja go poprostu udaję, dlatego nie wiedziałem jak się zachować. - powiedział wciąż trzymając mnie za dłoń.
- Czemu go udajesz? - byłam ciekawa.
- Ponieważ... sam nie wiem czemu go udaję.
- Aha. Ja idę, pa. - złapałam za klamkę. Nagle Sasuke obrócił mnie w swoją stronę i namiętnie pocałował. Oddawałam każdy jego pocałunek.
- Do zobaczenia. - rzekł, kiedy przestał mnie całować.
- Ta, do zobaczenia. - powiedziałam i wyszłam z uśmiechem na twarzy. "Jak on znakomicie całuje..." Rozmarzyłam się i przez to na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam, patrząc na osobę na którą wpadłam.
- Ja również przepraszam. - był to jakiś stary mężczyzna. Na oko miał 60 lat. - Nic Ci nie jest?
- Nie, wszystko w porządku, a Panu?
- Mi też nic nie jest. - uśmiechnął się i zaczął odchodzić. - Patrz przed siebie.
- Pan również. - powiedziałam na tyle głośno, aby mnie usłyszał.
Wróciwszy do domu od razu rzuciłam się na łóżko. "Jutro do szkoły." Westchnęłam i spojrzałam na zegarek. Wskazywał on 19:10. Postanowiłam, że wejdę na facebook'a. Po chwili się już znudziłam, więc odłożyłam go na swoje miejsce i zeszłam do kuchni, aby zjeść kolację. Po 20 minutach wracałam już do swojego pokoju. Kiedy się w nim znalazłam, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki, a by wziąść prysznic. Po jakiś trzydziestu minutach wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozczesywać swoje długie, różowe włosy. Przypomniałam sobie jak Sasuke mnie dzisiaj pocałował. To znaczy, że jesteśmy parą? I jeszcze jak mi powiedział, że nie jest zboczeńcem po prostu się ucieszyłam. A i jeszcze to, że mamy te same sny. Jak to możliwe? A no właśnie skoro dzisiaj spotkałam się z Sasuke, to znaczy, że będzie mi się coś nowego śniło. Rozmyślając tak zasnęłam.
***
- Za to, że nie starałem się abyś mnie pokochała, kiedy powiedziałaś, że mnie nie kochasz. - rzekł i złapał mnie za dłoń. "O co tu chodzi? Nie kocham go?"
- N-nie wiem co powiedzieć. - powiedziałam.
- Nie musisz nic mówić po prostu zakochaj się we mnie. - spojrzałam się na niego i wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
- Ja... - chciałam powiedzieć, że go kocham, ale nie mogłam.
***
Bip, bip, bip...
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku.
- O co w tym chodzi? - szepnęłam i złapałam się za głowę. Siedziałam tak przez parę minut. Wreszcie zeszłam z łóżka i podreptałam do łazienki zrobić poranne czynności. Wróciwszy do pokoju przebrałam się w białą bokserkę z Garflirdem (nie mam pojęcia jak to się pisze dop. autorki) i dżinsowe spodenki. Natomiast na nogi założyłam różowe trampki. (KLIK) Zeszłam na dół i zjadłam jakieś szybki śniadanie, poczym wyszłam z domu, zamykając go.
***
Wracałam właśnie do domu. Dzisiejsze lekcje były strasznie nudne. Zauważyłam jakąś parę całującą się i od razu wróciły mi wspomnienia z pocałunku z Sasuke.
- Sasuke... - powiedział jakiś kobiecy głos. Spojrzałam na nią. Była to ta dziewczyna, która całowała się przed chwilą z chłopakiem. I tym chłopakiem okazał się Sasuke.
- Weź się...
- Sasuke. - nie dokończył, bo mu przerwałam. Spojrzeli na mnie.
- Sakura? - wyszczerzył oczy. - Widziałaś to?
- Tak. - powiedziałam i łzy napłynęły mi do oczu. Myślałam, że coś do mnie czuję, a tu okazało się, że nie.
- To nie tak jak myślisz. - prychnęłam i zaczęłam odchodzić. - Poczekaj. - złapał mnie za dłoń.
- Nie chcę Cię widzieć. Nienawidzę Cię. - powiedziałam, nie patrząc na niego.
- Nie, Ty mnie kochasz. - powiedział. Odwróciłam się do niego.
- Nie. Nigdy Cię nie kochałam. - powiedziałam i odeszłam. "Dobrze mu tak. Niech wie, że nie każda laska się w nim buja."
***
Siedziałam w domu i płakałam. Bolało mnie to, że dał mi nadzieję, a potem zdradził mnie. Nienawidzę go... a jednocześnie wciąż kocham.
- Nie płaczemy. - wbił ktoś nagle do mojego pokoju, aż podskoczyłam ze strachu. Tym kimś okazała się moja kuzynka - Sawa. - Twoja mama do mnie zadzwoniła i powiedziała, że siedzisz w pokoju i płaczesz.
- Skoro przekonałaś się, że to prawda, to możesz iść. - powiedziałam. Zawsze ze sobą tak rozmawiałyśmy. Niby, że się nie lubimy, ale kiedy jesteśmy w potrzebie stajemy się jak siostry.
- Co się stało? - przysiadła się obok mnie na łóżku.
- Chłopak mnie zdradził. - przytuliła mnie od razu.
- Co za dupek. Żeby zdradzić taką dziewczynę? Musi na pewno mieć coś z głową. - nic na to nie odpowiedziałam. - Nie pozwolę Ci płakać. - spojrzałam na nią. - Idziemy na imprezę.
- Nie. - powiedziałam szybko.
- Tak, tak.
- Nie.
- No chodź będzie fajnie. Proooszę.
- Dobra. - zgodziłam się.
- Yeah! - skoczyła ze szczęścia. - A więc teraz czas zrobić się na bóstwo. - uśmiechnęła się pokazując swoje białe zęby.
Po jakiejś godzinie byłyśmy gotowe. Każda z nas założyła czarną sukienkę tylko z innym krojem. Sawa (KLIK) Ja (KLIK) Na nogi założyłyśmy czarne szpilki. Ja włosy miałam rozpuszczone i na końcach lekko pokręcone, natomiast Sawa miała krótkie włosy tylko do ramion, więc je wyprostowała.
- Czas na imprezę! - krzyknęła i wyszłyśmy z mojego domu.
***
Wracałam do domu ciemnymi uliczkami Tokio sama, ponieważ Sawa wyszła z jakimś chłopakiem. Ledwo co trzymałam się na nogach tyle wypiłam. Nie mam pojęcia nawet która jest teraz godzina.
- Jaka laska. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Dzięki. - cmoknęłam ustami.
- Zabawimy się? - zapytał jeden. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam na niego uwodzicielsko. Alkohol robił swoje.
- Nie. - odpowiedziałam i śmiejąc się odeszłam.
- Nie kpij sobie ze mnie. - szarpnął mnie za ramię.
- Ale ja to lubię. - przejechałam palcem po jego klatce piersiowej.
- Chodź. - zaczął mnie ciągnąc w nieznaną mi stronę.
- Nie. - zaczęłam się wyrywać. - Pomóż mi. - zawołałam do chłopaka, który akurat przechodził. "Sasuke?"
- Puśćcie ją. - powiedział groźnie.
- Nie. - odpowiedział ten który mnie trzymał.
- Tak. - odezwałam się i za to zostałam ukarana, a mianowicie do stałam liścia w policzek. Złapałam się za bolące miejsce. - Ty gnoju. - powiedziałam wściekła i uderzyłam go w czułe miejsce, po czym zaczęłam uciekać. W butach na obcasach było to trudne, więc je zdjęłam.
- Zaczekaj. - usłyszałam, a chwile później poczułam, że ktoś mnie zatrzymuje.
- Zostaw mnie. - rzekłam i spojrzałam na osobę, która mnie zatrzymała. Był to Sasuke. - Czego chcesz? - zapytałam, ale nie doczekałam się odpowiedzi, ponieważ zemdlałam. Ostatnie co widziałam, to jego czarne oczy.
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz?
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - przypomniałam sobie co mi zrobił.
- Przyniosłem Ci 3-bita. Wiem, jak bardzo go lubisz. - uśmiechnął się i podał mi batonika.
- Dzięki. - powiedziałam ozięble.
- Przepraszam. - powiedział po chwili.
- Za co? - zapytałam, nie wiedząc w ogóle o co mu chodzi.
- Za to, że nie starałem się abyś mnie pokochała, kiedy powiedziałaś, że mnie nie kochasz. - rzekł i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na nasze dłonie.
- Nie musisz nic mówić po prostu zakochaj się we mnie. - spojrzałam się na niego i wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
- Ja... - uświadomiłam sobie, że to wszystko jest tak jak w moich snach. To była moja przyszłość? Ale czemu mi się to śniło? Może chciało, abym była z Sasuke? Uśmiechnęłam się. Nie wiem czy te sny chciały, żebym była z Sasuke, ale ja bardzo chcę być z nim.
- Czemu się uśmiechasz tak zadziornie? - zapytał, przywracając mnie tym na ziemię.
- Kocham Cię. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.
- Myślałem, że mnie nie kochasz.
- Powiedziałam to pod wpływem chwili. - uśmiechnęłam się, natomiast Sasuke usiadł na łóżku i zaczął mnie namiętnie całować. Oddawałam każdy jego pocałunek.
- Brakowało mi Twoich pocałunków. - przerwał pocałunki.
- Przecież tylko raz się całowaliśmy.
- I tym jednym pocałunkiem sprawiłaś, że będę już tylko Twój. - powiedział i zaczął mnie znów całować.
************************
Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Kolejna jednopartówka pojawi się jak jakiś fajny pomysł wpadanie mi do głowy.
Do zobaczenia ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz