niedziela, 17 marca 2013

Sen cz.1

Impreza.
Alkohol.
Taniec.
Zabawa.
Romans.
Tańczyłam całą noc. Piłam. I co najważniejsze świetnie się bawiłam. Wracałam właśnie do domu ciemnymi uliczkami Tokio, ledwo trzymając się na nogach.
- Jaka laska. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Dzięki. - cmoknęłam ustami.
- Zabawimy się? - zapytał jeden. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam się na niego uwodzicielsko.
- Nie. - odpowiedziałam i śmiejąc się odeszłam.
- Nie kpij sobie ze mnie. - szarpnął mnie za ramię.
- Ale ja to lubię. - przejechałam palcem po jego klatce piersiowej.
- Chodź. - zaczął ciągnąć mnie w nieznaną mi stronę.
- Nie. - zaczęłam sie wyrywać. - Pomóż mi. - zawołałam do chłopaka, który akurat przechodził.
- Puście ją. - powiedział od niechcenia.
- Nie. - odpowiedział ten, który mnie trzymał.
- Tak. - odezwałam się i za to zostałam ukarana, a mianowicie dostałam z liścia w policzek. Złapałam się za bolące miejsce. - Ty gnoju. - powiedziałam wściekła i uderzyłam go w czułe miejsce, po czym zaczęłam uciekać. W butach na obcasach było to trudne, więc je zdjęłam.
- Zaczekaj. - usłyszałam, a chwile później poczułam, że ktoś mnie zatrzymuje.
- Zostaw mnie. - rzekłam i spojrzałam na osobę, która mnie zatrzymała. Był to ten chłopak, którego prosiłam o pomoc. - Czego chcesz? - był ode mnie trochę wyższy.
- Niczego. - powiedział, a mi zaczęło się robić ciemno przed oczami. Ostatnie co widziałam, to jego oczy.
***
Bip, bip, bip...
"Cholerny budzik' pomyślałam i wyłączyłam go. Podniosłam się do pozycji siedzącej. "Znowu ten sam sen." Przetarłam oczy i zeszłam z łóżka. Powędrowałam do łazienki, biorąc ze sobą jakieś ciuchy. Kiedy byłam już w łazience zdjęłam piżamę oraz bielizne. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę. Po moim ciele zaczęły lecieć ciepłe kropelki wody.
Tak w ogóle nazywam się Sakura Haruno i mam 16 lat. Moje włosy są koloru różowego, a oczy zielonego. Od kiedy ukończyłam szesnastkę zaczęłam mieć cały czas ten sam sen. Nie mam pojęcia co on oznacza, ale mam nadzieję, że się wkrótce dowiem.
Zakręciłam wodę i wyszłam. Wytarłam się puchowym ręcznikiem. Później założyłam na siebie czystą bieliznę, a na to ciuchy, które wzięłam ze sobą z pokoju, czyli dżinsowe spodnie i szarą bokserkę z serduszkiem. Włosy wysuszyłam i rozczesałam. Były one długie, bo, aż do pępka. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni, żeby zjeść jakieś śniadanie. Uszykowałam sobie kanapki z serem. Zjadłam je szybko. I po raz pierwszy tego ranka spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:23. Poszłam do swojego pokoju i zabrałam swoją torbę, po czym znowu zeszłam na dół. Założyłam buty oraz skórzaną kurtkę i wyszłam z domu, zamykając go. Szłam powoli. Lubiłam to. Cisza, to coś co kocham. Nienawidzę jak jestem w środku zainteresowania.
Po paru minutach doszłam do szkoły. Byłam w niej piersza z uczniów. Udałam się do klasy. Kiedy już w niej byłam usiadłam na swoje miejsce i czekałam na resztę.
***
Koniec lekcji. Wyszłam z budynku zwanym szkołą i udałam się w stronę domu. Było nawet ciepło. Wreszcie czułam, że już za niedługo wakacje, bo za jakiś miesiąc.
Weszłam do domu i zdjęłam buty.
- Sakura! - usłyszałam moją mamę.
- Co?! - odkrzyknęłam.
- Chodź do mnie! Jestem w kuchni!
- Już, już! - zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na swoje miejsce. - O co chodzi? - zapytałam, wchodząc do kuchni.
- Dzisiaj przychodzą do nas goście. Masz się ładnie ubrać i o 7 pojawić się na kolacji. - wytłumaczyła.
- Dobrze, dobrze. - pocałowałam ją w policzek i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 16:52. Odrobiłam lekcję i się trochę pouczyłam. O osiemnastej zaczęłam się przygotowywać do kolacji. Założyłam na siebie różową sukienkę, a na to żakiet. (KLIK) Włosy wyprostowałam. Spojrzałam na swoje odbiecie w lustrze. "Ślicznie."pomyślałam. Postanowiłam, że zejde na dół i pomogę w czymś mamie.
- Mamo, pomóc Ci w czymś? - zapytałam, wchodząc d kuchni.
- Nakryj do stołu. - powiedziała i pokazała mi na talerze, sztuczce itd.
- Oki. - wzięłam się do roboty. Po chwili stół był już nakryty. Wróciłam do kuchni. - A tak w ogóle kto przychodzi?
- Państwo Uchiha z synami. - odpowiedziała. "Nie znam ich." - Ślicznie wylądasz. - powiedziała z uśmiechem patrząc na mnie.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się. - Ty też mamuś wyglądasz ślicznie. - przytuliłam ją.
Chociaż jestem jedynaczką to nie jestem rozkapryśniona i na dodatek mam bardzo dobry kontakt z rodzicami. Cieszę się, że mam takich rodziców, którzy w pełni mi ufają.
- Moje dwie ślicznotki. - rzekł mój tata, wchodząc do kuchni. Odkleiłam się od mamy i uśmiechnęłam się do niego. Natomiast on pocałował swoją żonę przelotnie w usta.
Dzwonek do drzwi.
- Pójde otworzyć. - oznajmił tata i wyszedł z kuchni otworzyć drzwi. A ja i mama skierowałyśmy się do jadalni. Czekałyśmy chwile zanim się pojawili.
- Dobry wieczór. - powiedziałam razem z mamą uśmiechając się.
- Dobry wieczór. - również się przywitali. Moim oczą ukazał się chłopak ze snu... Stałam zamurowana patrząc się na niego.
- Jestem Itachi, a to mój brat Sasuke. - powiedział długowłosy chłopak, którego wczesniej nie zauważyłam.
- S-Sakura. Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
- Nam rownież. - odezwał się Sasuke, czyli chłopak ze snu.
- Siadajcie. - powiedziała moja mama. Na moje nieszczęście miejsce obok mnie zajął Sasuke. Całą kolację siedziałam cicho, tylko czasami odpowidałam na jakieś pytania, które zadawali mi państwo Uchiha.
Po kolacji nasi rodzice kazali nam ze sobą pogadać, więc poszliśmy do mojego pokoju. Starałam się być normalna.
- To tutaj. - powiedziałam, wchodząc do mojego pokoju.
- Przytulny. - rzekł Itachi z usmiechem. Natomiast Sasuke usiadł na łóżku.
- Wygodny. - powiedział. - Musi się fajnie na nim....
- Sasuke. - przerwał mu Itachi. - Możesz chociaż raz o tym nie wspominać? - zapytał.
- Mógłbym, ale wtedy by nie było zabawy. - spojrzał na mnie. "Zboczeniec"pomyślałam. - Usiądź obok mnie. - poklepał miejsce obok siebie.
- Dzięki, ale wolę zostać w tej odległości od Ciebie. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. "Czemu akurat on musi mi się śnić?"
- Jak chcesz. - położył się na moim łóżku. - Ale czemu się tak wczesniej we mnie wpatrywałaś?
- Wydawało mi sie, że kiedys Cię już widziałam. - odpowiedziałam.
- A widzieliśmy się?
- Możliwe. - uśmiechnął się.
- Sakura, chodzisz jeszcze do liceum? - zapytał  Itachi.
- Tak, do pierwszej klasy, a Wy?
- Ja studiuje. - rzekł starszy brat.
- Ostatni rok liceum.
- A co studiujesz Itachi? - zapytałam ciekawa.
- Prawo.
- Aha. - uśmiechnęłam się przyjacielsko.
I tak jakaś godzina nam minęła na gadaniu. Pożegnałam się z nimi oraz z ich rodzicami. Kiedy odjechali wróciłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżame. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Sprawdziłam facebook'a. Po jakiś 15 minutach wyłączyłam go i odłożyłam na swoje miejsce. Po czym wróciłam do łóżka, przykryłam się kołdrą i zaczęłam rozmyślać. Co oznacza to, że się wreszcie spotkalismy? I dlaczego musi on być takim zboczeńcem? Już wolę jego brata. O wiele, wiele bardziej wolę Itachi'ego.
Kołdra pachniała męskimi perfumami? A no przecież Sasuke leżał cały czas na moim łóżku. Pachnie tak wspaniale... Zasnęłam rozkoszując się tym zapachem.
***
Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
Bip, bip, bip...
Otworzyłam oczy i wyłączyłam budzik. Usiadłam na łóżku, dotykając nogami podłogi. "Inny sen..." Uśmiechnęłam się. Dawno nie miałam jakiegoś innego snu. Tak się cieszę.
Dzień minął mi szybko. Nie mogę się doczekać, aż będę miała jakiś nowy sen. Odrobiłam szybko lekcje. Zjadłam kolacje. Umyłam się. I wreszcie ten sen, którego tak bardzo pragnęłam.
***

Obudził mnie blask słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Zauważyłam, że nie jestem w swoim pokoju.
- Gdzie ja jestem? - szepnęłam. Ściany były białe. Prawie tu nic nie było, tylko łóżko, jakaś szafka i krzesło.
- Już się obudziłaś? - powiedział ktoś, wchodząc do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Sasuke. - Jak się czujesz? - zapytał z uśmiechem.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- W szpitalu. - odpowiedział. "Co ja tu robię?" - Zemdlałaś. Nie pamiętasz? - "Ten sen..."
- Pamiętam. Tak mi się wydaje. - powiedziałam.
- A więc jak się czujesz? - spojrzałam na niego.
- Dobrze... - pachniał inaczej i zachowywał się inaczej niż na kolacji. Nie jest już takim zboczeńcem. Chyba...
***
"To ten sam sen."pomyślałam i wstałam. Dzisiaj jest sobota. Nie mam zielonego pojęcia co będę robić.

- Sakura! - krzyknęła moja mama. - Chodź na dół!
- Już! - odkrzyknełam i powoli zeszłam na dół. - O co chodzi, mamo? - zapytałam, wchodząc do salonu.
- Masz gości. - pokazała na kanape, spojrzałam tam. Siedział tam Sasuke i Itachi. "Co oni tu do cholery robią?"
- Co wy tu robicie? - zapytałam.
- Postanowiliśmy zabrać Cię na plaże. - powiedział Itachi.
- To dobry pomysł, Sakurcia. Idź. - powiedziała moja mama.
- Nie, dzieki. - rzekłam i odwróciłam się, żeby wyjść z salonu.
- Jest ładna pogoda. No chodź. - ponowił próbę Itachi.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie lubiłam takich wypadów, a zwłaszcza z osobami, których w ogóle nie znam.
- Masz zamiar siedzieć cały dzień w domu? Skoro jest taka ładna pogoda, to chodź z nami. Będzie fajnie. - powiedział Sasuke. "Zmienił się od wczorajszego wieczoru?"
- No dobra. - zgodziłam się.
- Widzisz, mówiłem Ci, że to podziała. - powiedział do brata. - Będzie fajnie. - puścił mi oczko.
- Zmieniłam zdanie, jednak zostaje w domu. - powiedziałam.
- Ej, obiecałaś, że pójdziesz. - powiedział Itachi. - A obietnic się nie łamie.
- Okej. - westchnęłam i wróciłam do pokoju, aby się spakować. Na siebie załozyłam różowy top na ramiączkach i dżinsowe szorty. Na nogi założyłam brązowe koturny, a włosy związałam w koka. (KLIK) Na głowe założyłam okulary i wzięłam torbę, po czym zeszłam na dół.
- Idziemy? - zapytałam. Obydwaj spojrzeli się na mnie. Ich wzrok przeszywał mnie na wylot. Odkrząchnęłam.
- Co? - zapytał Sasuke.
- Idziemy? - powtórzyłam pytanie.
- Ah, tak. - rzekł Itachi i wziął ode mnie torbę. Skierowaliśmy się do jego samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera.
- Ej, ja tam siedzę Itachi. - rzekł Sasuke.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odrzekł. Usiadłam na miejscu.
- W takim razie ja prowadzę. - rzekł Sasuke i zajął szybko miejsce kierowcy.
- Ej, ja prowadzę. - powiedział wściekły Itachi.
- Siadaj z tyłu jeżeli chcesz jechać. - pokazał mu język i włączył silnik. Itachi nie miał wyboru i zajął miejsce z tyłu. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - zapytał Sasuke.
- Z was. - uśmiechnęłam się. Nie odpowiedział nic, tylko zaczął jechać.
*******************************
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Część druga powinna ukazać się za niedługo ;3




4 komentarze:

  1. Miłość od pierwszego przeczytania już się nie moge doczekać 2 części!!!!!!!! WSPANIAŁA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Aż chce mi się pisać drugą część, po tych słowach ;D

      Usuń
  2. Jesteś wspaniała. I to co napisałaś też nie mogę doczekać się 2 części :D
    Notka jest BOSKA :D

    OdpowiedzUsuń